paź 102017
 

Miło odnotować nam fakt, że w Klubie SN PTT powstała sekcja telemarku. Klub w tym roku, dokładnie
5 grudnia obchodzi 110 rocznicę powstania. Jest to najstarszy, działający bez przerwy Klub z siedzibą w
Zakopanem. I pełna jego nazwa brzmi: SEKCJA NARCIARSKA POLSKIEGO TOWARZYSTWA
TATRZAŃSKIEGO ? 1907 ZAKOPANE.
Klub otoczył opieką grono zapaleńców wolnej pięty. Z okazji swojej rocznicy nastąpił jakby powrót do
korzeni, czyli narciarstwa telemarkowego. Aktualnie trudno stwierdzić, kto na terenie Tatr i Podhala był
protoplastą telemarku, ale nie zmienia to faktu, że sekcja powstała. Jak na razie ma się dobrze,
opracowała swój regulamin i czeka na pierwszy śnieg. A ten pierwszy będzie zapewne, jak zwykle na
Kotelnicy w Białce. Warto zaznaczyć, że O.N. Kotelnica od lat wspiera narciarstwo telemarkowe. Sekcja
planuje zorganizowanie ogólnopolskich zawodów telemarkowych właśnie na Kolelnicy w Białce
Tatrzańskiej w marcu 2018 roku, damy znać jak będzie znany termin i więcej szczegółów na ten temat.

Autor: Piotr Jasieński

SN PTT

lut 142015
 

wypadkiW poprzednim artykule zostały podsumowane wyniki badań dotyczących urazów w telemarku. W celu urozmaicenia tychże statystyk postanowiłem opisać moje osobiste kontuzje doznane w trakcie kilkunastu lat jazdy telemarkiem. Dodam jeszcze, że nie uprawiam jakichś ekstremalnych form narciarstwa, choć dużo jeżdżę poza trasami (głównie w beskidzich lasach). Co ciekawe moje przypadki dość dobrze wpisują się we wnioski płynące z badań.

  1. Wybicie kciuka ? zdarzyło mi się to 2-3 razy na początkowym etapie mojego telemarkowania. Przyczyną zawsze była chęć podparcia się w trakcie upadku, co niestety czasem kończy się wybiciem kciuka. Te urazy nie były specjalnie dotkliwe, ale nauczyły mnie cennej zasady, która dotyczy nie tylko kciuków: nie broń się nadmiernie przed upadkiem, gdyż może się to skończyć kontuzją. Od tamtego czasu problem zniknął.
  2. Skręcenie kostki ? pierwsze kilka sezonów jeździłem na lekkim sprzęcie BC (śladówki, wiązania NNN BC i niskie skórzane buty). Buty były tak miękkie i niskie, że któregoś razu krzywe postawienie narty doprowadziło do skręcenia nogi w stawie skokowym. Kontuzja była lekka i po kilku dniach wszystko wróciło do normy. Dotarło wtedy do mnie, że moje buty są chyba za niskie i zacząłem rozglądać się za solidniejszym sprzętem.
  3. Nadłamanie guzka kości ramieniowej ? uraz ten miał miejsce, gdy jeździłem już na nieco cięższym sprzęcie. Po niewielkim opadzie śniegu wjechałem na bulę, która jak się okazało była wcześniej mocno wywiana. W praktyce pojechałem więc po kamieniach czego efektem była wywrotka i uderzenie ramieniem (a konkretnie tym rzeczonym guzkiem kości ramieniowej) o jeden z kamieni po których wcześniej postanowiłem (aczkolwiek nieświadomie) pojechać. Finał to trzy tygodnie w opatrunku Dassaulta i konieczność stosunkowo niedługiej rehabilitacji. Od tego czasu jestem bardzo wyczulony na wygląd terenu i podejrzliwy w stosunku do niespodzianek, które mogą kryć się pod śniegiem, co jest szczególnie istotne w trakcie jazdy pozatrasowej.
  4. Skręcenie stawu kolanowego ? to był jak do tej pory mój ostatni, ale i najpoważniejszy uraz. Stało się to dziesięć lat temu, kiedy zachciało mi się majowej jazdy w Słowackich Tatrach. Warunki były dość trudne: ciężki, mokry śnieg na wymuldzonym stoku. A do tego doszedł błąd techniczny polegający na próbie wykonania skrętu na wyprostowanym kolanie. Finałem był miesiąc spędzony w gipsie i kilkutygodniowa rehabilitacja. Nauka z tego przypadku płynie taka, żeby nigdy nie nie jeździć na wyprostowanym kolanie.

Jak widać z każdego przypadku można wyciągnąć jakąś naukę na przyszłość. A im kontuzja cięższa tym więcej czasu na przemyślenia … Mój przypadek potwierdza też jeden generalny wniosek płynący z praktycznie wszystkich badań. A mianowicie liczba kontuzji i urazów spada wraz z nabywanym doświadczeniem. Wszystkie moje urazy miały miejsce w trakcie początkowych kilku lat jazdy telemarkiem. Od dłuższego czasu (a konkretnie od dziesięciu lat) nie było żadnej kontuzji choć jeżdzę szybciej i w coraz bardziej wymagającym terenie. No i to jest chyba najbardziej optymistyczny wniosek ;)

Zapraszam też do podzielenia się pod tym artykułem własnymi doświadczeniami i wnioskami z nich płynącymi.  Może to pomóc innym w uniknięciu przykrych przygód.

lut 122014
 

Krótki wstęp

Pewnego razu na stoku narciarskim zaczepiła mnie Pani, która w trakcie miłej rozmowy stwierdziła, że telemark to jej się naprawdę podoba, ale od tego patrzenia to zaczynają ją kolana boleć. Myślę, że tymi słowami dobrze oddała wrażenia medyczno-orotopedyczne jakich doznaje osoba mająca swój pierwszy optyczny kontakt z telemarkiem. Od razu doszedłem do wniosku, że oszczędzę mojej interlokutorce wyznania po którym każdemu narciarzowi alpejskiemu przechodzą po plecach ciary, czyli sakramentalnego „a moje wiązania to nie mają bezpieczników.”

Uprawianie narciarstwa alpejskiego czy też telemarku,  nierozłącznie związane jest z ryzykiem urazu. W końcu jeśli coś jedzie to może się w sposób gwałtowny zatrzymać i to zazwyczaj będzie bolało. Jak coś stoi to może upaść, a jakby wiedziało, że upadnie to by sobie usiadło. W każdym razie narciarz w trakcie swojej kariery niejednokrotnie przytuli się do ukochanego śniegu. Jedną z pierwszych moich myśli po założeniu nart z wolną piętą było pytanie, jak się toto zachowa w trakcie upadku. Z pewnością się nie wypnie, bo bezpieczników nie ma. Pocieszałem się jednak, że jakoś to będzie, gdyż w przeciwnym przypadku telemarkowcy już dawno podzieliliby los ptaków dodo. Okazało się, że intuicja mnie nie zawiodła i sprzęt telemarkowy nie okazał się większym łamaczem kończyn niż narty alpejskie.

Badania i statystyki

W ciągu ostatnich kilkunastu lat opublikowanych zostało w różnych naukowych periodykach kilka ciekawych artykułów na temat urazowości telemarku. Czytając je starałem się znaleźć odpowiedzi na następujące pytania:

  1. Czy urazy w telemarku występują częściej niż w narciarstwie alpejskim i snowboardzie?
  2. Na jakie rodzaje urazów narażony jest narciarz telemarkowy?
  3. Czy urazy w telemarku mają bardziej poważny charakter niż w narciarstwie alpejskim i snowboardzie?
  4. Czy stosowany sprzęt ma wpływ na rodzaj urazów?

Chciałbym przy tym zaznaczyć, że skupiłem się na zebraniu odpowiedzi i wniosków płynących z tych badań. Zainteresowanych szczegółami metodycznymi cytowanych badań odsyłam do źródeł podanych na końcu tego tekstu.

Czy urazy w telemarku występują częściej niż w narciarstwie alpejskim i snowboardzie?

Omawiając wskaźniki urazowości warto zwrócić uwagę na stosunkowo dużą rozpiętość rezultatów, która w dużej mierze wynika z przyjętej metody zbierania danych. Zauważono, że badania przeprowadzane za pomocą ankiet rozsyłanych do narciarzy dają istotnie wyższe wskaźniki urazowości niż te bazujące na danych z lokalnych szpitali i ośrodków narciarskich. Okazuje się, że nie wszystkie kontuzje i urazy są zgłaszane do służb górskich albo do najbliższego szpitala. W swoim badaniu Federiuk i Mann [2] stwierdzili nawet, że potrzeba fachowej pomocy medycznej była zgłaszana tylko w 45% urazów.

Najczęściej stosowanym wskaźnikiem urazowości w narciarstwie jest ilość urazów przypadających na 1000 dni spędzonych na nartach, czyli tzw. Injury Rate. Słabością tego wskaźnika jest brak precyzji w określeniu ?dzień spędzony na nartach?, którą to liczbę szacuje się zazwyczaj na podstawie ilości karnetów sprzedanych w danym ośrodku.

Sprzęt

Injury Rate

Alpejski

1 ? 10

Snowboard

1 ? 16

Telemark

1 – 10

W pracy R?nning et al [1] podjęto próbę wprowadzenia alternatywnego wskaźnika urazowości bazującego na odległości przejechanej na danym typie sprzętu nazwanego przez autorów ESDCI (Equipment-Specific Distance-Correlated Injury Index). Wskaźnik ten informuje o ilości urazów wymagających hospitalizacji lub pomocy ambulatoryjnej na 100 000 km przejechanych na danym typie sprzętu:

Sprzęt

ESDCI

Alpejski

3,9

Snowboard

13,5

Telemark

3,0

Sulheim et al. [4] wykazuje podobną zależność, a mianowicie narciarstwo alpejskie i telemark mają porównywalny poziom urazowości, który przy tym jest prawie dwa razy niższy niż w przypadku snowboardu.

Na jakie rodzaje urazów narażony jest narciarz telemarkowy?

W tym punkcie nie ma pełnej zgodności między poszczególnymi badaniami i z każdego z nich wyłania się nieco inny obraz.

Najczęstszymi rodzajami urazów według Federiuk i Mann [2] są urazy:

  • kolana              25,9%
  • kciuka             16,2%
  • ramienia           13,4%
  • kostki                8,9%

Podobne wyniki uzyskał również Tuggy [5].

Ten rozkład wygląda nieco inaczej w badaniu Made et al. [3]:

  • kostka/stopa    28%
  • kolano             20%
  • głowa/kark      17%

Warto również zwrócić uwagę, że w powyższym badaniu opartym na wynikach z okresu 11 lat zaobserwowano również znaczący spadek udziału urazów kostki/stopy, który z początkowych 35% spadł do 22%, co przypisane jest następującej w tym czasie ewolucji sprzętu. Ale szerzej o tym w następnym punkcie.

Jeszcze inne wyniki otrzymali Sulheim et al. [4] i tak:

  • ramiona           20,1%
  • głowa              17,9%
  • kolana             14,5%
  • kostka/stopa    14,0%

Można powiedzieć, że pewnym zaskoczeniem w wynikach ostatniego z przytoczonych badań jest wysokie miejsce urazów ramion i głowy.

Czy urazy w telemarku mają bardziej poważny charakter niż w narciarstwie alpejskim i snowboardzie?

Warto zauważyć, że telemarkowcy są narażeni na nieco inne urazy niż narciarze alpejscy bądź snowboardziści. Sulheim et al. [4]  w swoich badaniach doszli do następujących wyników:

Telemark

Narciarstwo alpejskie

Snowboard

Ramiona

20,1%

11,2%

11,4%

Głowa

17,9%

17,9%

17,8%

Kolana

14,5%

27,3%

6,8%

Kostka/Stopa

14,0%

5,6%

5,6%

Nadgarstek

3,9%

4,3%

25,9%

W tym badaniu zmierzona została również ilość poważnych urazów (tzn. wymagających dalszego badania / leczenia po udzieleniu pierwszej pomocy). Wskaźniki dla narciarstwa alpejskiego i telemarku są na podobnym poziomie, a dla snowboardu wyższe.

Kolejnym wnioskiem z badań Federiuk i Mann [2] jest fakt, że najbardziej skomplikowane są urazy kolan i ramion, które odpowiednio w 14% i 11% kończyły się zabiegiem chirurgicznym.

W Internecie można spotkać się z opiniami, że telemark łagodniej obchodzi się z kolanami niż technika alpejska. Za takim stwierdzeniem obecnie nie stoją badania naukowe, a raczej osobiste doświadczenia i następujące argumenty:

  • W telemarku intensywniej pracują mięśnie nóg, łącznie z tymi stabilizującymi staw kolanowy. Tak więc z czasem będą one lepiej rozwinięte i wyćwiczone niż przy stosowaniu techniki alpejskiej.
  • W telemarku staw kolanowy pracuje w sposób bardziej zbliżony do fizjologicznego, gdyż jest w ciągłym ruchu. Nie występują więc długie okresy statycznego, a zatem i bardziej męczącego obciążenia stawu.
  • W pozycji telemarkowej kolano jest dość mocno ugięte. W takim układzie staw kolanowy jest bardziej stabilny, a właśnie wtedy kolano jest narażone na największe obciążenia.
  • Najbardziej niebezpieczna pozycja dla nogi – tzn. przesztywniona i wyprostowana w kolanie – w telemarku zdarza się o wiele rzadziej niż w technice alpejskiej.
  • Wysiłek mięśniowy w telemarku jest większy niż w technice alpejskiej, a zatem telemarkowiec będzie miał mniejszą tendencję do przeciążania kolan np. poprzez bardzo intensywną jazdę.

Czy stosowany sprzęt ma wpływ na rodzaj urazów?

Buty (niskie lub wysokie – skórzane lub plastikowe)

Wspomniany wcześniej w badaniu Made et al. [3] spadek udziału urazów kostki/stopy pokrywa się z zauważalną tendencją do wykorzystywania butów wysokich (wzrost udziału z 24% do 67%). Pozwala to wyciągnąć wniosek, który pokrywa się ze zdroworozsądkowym oczekiwaniem, że wysokie buty ograniczają urazy kostki/stopy i co warto podkreślić nie zwiększają urazowości kolan.

Zarówno Federiuk i Mann [2] jak i Made et al. [3] nie stwierdzili różnicy częstotliwości wystąpienia urazu kostki w butach plastikowych i skórzanych. Jednak urazy kostki w butach skórzanych miały poważniejszy charakter co można zauważyć u Federiuk i Mann [2].

Nieco inne wnioski wyciąga ze swoich badań Tuggy [5], który wskazuje dużo niższą ogólną urazowość w butach plastikowych (6,5/1000) w stosunku do butów skórzanych (12,6/1000). Warto jednak zauważyć, że w populacji badanej przez Tuggy buty plastikowe były używane znacznie częściej (>70%) w grupie bardzo doświadczonych narciarzy, która to grupa charakteryzuje się mniejszą liczbą występujących urazów. Autor sugeruje, że ogólnie mniejsza urazowość w butach plastikowych wynika po prostu z mniejszej liczby upadków.

Wiązania (tradycyjne lub bezpiecznikowe)

Badanie przeprowadzone w latach 90-tych XX wieku [2] wykazało, że wiązania bezpiecznikowe zmniejszają ryzyko urazu, ale co również jest bardzo interesujące aż w 80% zdarzeń zakończonych urazem, wiązania bezpiecznikowe nie wypięły się. Autorzy zwracają uwagę, że podobna sytuacja w narciarstwie alpejskim miała miejsce w latach 60-tych XX wieku. Co ciekawe badanie narciarzy alpejskich z 1993 roku wykazało, że wiązanie alpejskie nie wypinało się w 52% wypadków zakończonych urazem. Należy jednak pamiętać, że w takich sytuacjach krytyczną rolę odgrywa prawidłowa regulacja siły wypięcia wiązań i to właśnie brak prawidłowej regulacji odpowiada często za nie wypięcie się wiązania.

Bardzo zbliżone wnioski podaje Tuggy [5], który obserwuje mniejszą liczbę urazów (11% z ogólnej liczby urazów) wśród narciarzy stosujących wiązania bezpiecznikowe, którzy stanowili 11,8% z całej badanej populacji. Stwierdza przy tym, że różnica nie jest wciąż statystycznie istotna, choć wynika to zapewne ze stosunkowo niewielkiej liczby danych. Należy podkreślić, że przytoczone badania dotyczą okresu w którym były dostępne jedynie wiązania bezpiecznikowe starszego typu. Nie ma badań pokazujących skuteczność systemu NTN.

Z naszych własnych obserwacji wynika, że dynamika upadku w telemarku jest inna niż w przypadku nart alpejskich. W sprzęcie alpejskim but jest na sztywno przymocowany do narty za pomocą wiązania. W chwili upadku narta zaczyna tworzyć wielką dźwignię, która z ogromną siłą zaczyna wykręcać nogi narciarza. Zadaniem bezpieczników jest natychmiastowe wypięcie buta dzięki czemu dźwignia przestaje działać i przy odrobinie szczęścia nic się nie dzieje. W sprzęcie tele wiązanie tworzy rodzaj zawiasu mocującego but do narty, który w momencie upadku „otwiera się” w  sposób naturalny i przez to nie dochodzi do powstania efektu dźwigni. Oczywiście trzeba pamiętać, że zarówno alpejskie bezpieczniki jak i „telemarkowy zawias” działają w określonych warunkach (a więc nie we wszystkich sytuacjach) i dlatego kontuzje spowodowane brakiem wypięcia narty będą się zawsze zdarzać.

Podsumowanie

Pojawiło się trochę cyferek i statystyki na podstawie których można pokusić się o zwięzłe odpowiedzi na pytania zadane na wstępie:

1)      Czy urazy w telemarku występują częściej niż w narciarstwie alpejskim i snowboardzie?

Częstotliwość występowania urazów w narciarstwie alpejskim i telemarkowym jest bardzo zbliżona, a przy tym istotnie niższa niż w snowboardzie.

2)      Na jakie rodzaje urazów narażony jest narciarz telemarkowy?

Najbardziej powszechne są urazy kolan, ramion, stóp/kostek oraz głowy.

 3)      Czy urazy w telemarku mają bardziej poważny charakter niż w narciarstwie alpejskim i snowboardzie?

Nie, takie stwierdzenie nie byłoby uzasadnione.

4)      Czy stosowany sprzęt ma wpływ na rodzaj urazów?

Tak, stosowany sprzęt ma znaczenie:

  • wysokie plastikowe buty ograniczają urazy kostki/stopy zarówno pod względem ich częstotliwości jak i powagi urazu. Jednocześnie nie powodują zwiększenia urazowości kolan.
  • wiązania bezpiecznikowe poprawiają bezpieczeństwo, choć odsetek przypadków nie zadziałania bezpiecznika jest bardzo wysoki

Źródła:

[1] Risk of Injury During Alpine and Telemark Skiing and Snowboarding; Roar R?nning, Tom Gerner, Lars Engebretsen; The American Journal of Sports Medicine, Vol. 28, No. 4

[2] Telemark skiing injuries: characteristics and risk factors; Carol S.Federiuk, Clay Mann; Wilderness and Environmental Medicine, 10, 233-241 (1999)

[3] Telemark skiing injuries: an 11-year study; Curt Made, Henrik Borg, David Thelander, Lars-Gunnar Elmqvist; Knee Surg, Sports Traumatol, Arthrosc (2001) 9 :386?391

[4] Risk factors for injuries in alpine skiing, telemark skiing and snowboarding ? case-control study; Steinar Sulheim, Ingar Holme, Andreas R?dven, Arne Ekeland, Roald Bahr; BJSM Online First (2011)

[5] Telemark Skiing Injury Website; ML Tuggy  http://faculty.washington.edu/mtuggy/telepag1.htm

paź 142013
 

Innymi słowy – Dlaczego Tele?

Oglądanie Johna Hollemana jak wycina skręty telemarkowe sprawiało, że chciałeś robić to samo.

Oglądanie Johna Hollemana jak wycina skręty telemarkowe sprawiało, że chciałeś robić to samo.

Gdyby przypadkiem to nie było oczywiste, zacznę od przypomnienia, że telemark nie umarł. Doniesienia o zgonie ludu telemarkowego są przesadzone, podsycane przez owczy pęd tłumu, niedojrzałe myślenie i określanie poziomu zainteresowania sportem na podstawie wskaźników opłacalności sprzedaży sprzętu.

Zainteresowanie nie jest definiowane przez konsumpcjonizm, ale przez pasję ludzi zaangażowanych w ten sport. A pasja rzadko wynika z faktu, że coś jest łatwe. Wszyscy wiemy, że bardziej ceni się coś co zostało zdobyte z trudem. To wyrażenie dobrze opisuje lojalność oraz przekonanie do telemarku, które można zaobserwować wśród telemarkowców mówiących o ich ukochanym narciarskim stylu.

Nie sądź, że będąc autorem i wydawcą telemarkowych drobiazgów, jestem zbyt zaabsorbowany samym sobą, żeby wyjrzeć poza moje królestwo wolnej pięty. Spójrz na Sir Arnolda Lunda, który podążał za swoją narciarską pasją z taką gorliwością, że drobił się szlacheckiego tytułu i został zapamiętany jako telemarkowiec. Trudno nie zauważyć podobieństwa.

Częściowo to wszystko za sprawą tego, że telemark nie jest łatwy. Zapytaj kogokolwiek kto poświęcił swój czas aby się nauczyć telemarku; a na pewno przyzna, że opanowanie go wymaga dodatkowego wysiłku, mnóstwa czasu i wielu upadków. W pewnym sensie nigdy do końca to się nie uda, ponieważ z wolną piętą cały czas się uczysz i adaptujesz do nowych warunków. Wyzwanie i trudność jest częścią tego co czyni telemark pociągającym. Dzięki temu satysfakcja z osiągnięć jest o wiele większa.

Powód powszechnego przekonania, że telemark jest 'gupi'

Powód powszechnego przekonania, że telemark jest ‚gupi’

Skręt telemarkowy to nie tylko sprawność fizyczna i wyzwanie, to płynięcie przez góry. To nie tylko miękkie odczucie skrętu, ale skandynawskie podejście do poruszania się w terenie w butach z naturalną, giętką podeszwą, z użyciem techniki nordyckiej, odbicia z łyżwy, lub przy użyciu fok.

To najprawdopodobniej główny powód dla którego nie wróciłem do zablokowanych pięt w czasie zjazdu, no chyba że akurat testuję sprzęt skiturowy albo wybrałem się w teren, w którym w moim wieku umarłbym ze strachu dosiadając sprzęt tele. Powyżej pięćdziesiątki, zjeżdżanie stokiem o nachyleniu powyżej 50° wydaje się idiotyzmem, no chyba że warunki są absolutnie perfekcyjne.

Co tu wiele gadać, buty telemarkowe są po prostu bardziej komfortowe niż buty ze sztywną podeszwą. Gdy zaczynałem jeździć telemarkiem do wyboru były tylko skórzane buty. Dokonałem tego wyboru mimo ich ograniczonych możliwości podczas zjazdu, ale jednocześnie z pełną świadomością że komfort miękkich skórzanych butów będzie mi towarzyszył w każdej minucie wycieczki i że warte jest to kompromisu. No i, dzięki odrobinie praktyki, umiejętności i szczęścia, mogłem zjeżdżać najstromszymi stokami, gdy byłem młodszy. OK, zapewne wymaga to więcej niż „odrobinę”, ale w końcu ćwiczenie czyni mistrza i przy odrobinie szczęścia jedyne ograniczenie leży w naszych umysłach.

Osiąganie ponaddźwiękowej z kolanem przy śniegu

Osiąganie ponaddźwiękowej z kolanem przy śniegu

Dlaczego telemark nie jest martwy i dlaczego nie zginie? Ponieważ pozostawia w sercu narciarza niezatarte wrażenie idealnego skrętu. Ciężko to opisać słowami, zupełnie jak pocałunek niesie ze sobą odrobinę magii i wykracza poza fizyczny fakt kontaktu skóry ze skórą. Niektórzy odwołują się tu do metafizyki, ale my może pozostańmy przy prostszych, bardziej mierzalnych terminach.

W narciarstwie istnieje tzw. sweet spot znajdujący się mniej więcej w środku skrętu, to jest właśnie ten wyraźnie wibrujący energią moment w trakcie szusu. Doświadczywszy wszystkich trzech – techniki alpejskiej, snowboardu i telemarku – mogę powiedzieć, że skręty alpejskie mają najkrótszy sweet spot, ale energia jest wysoka. W snowbordzie jest on zwykle długi. Natomiast w telemarku można dopasować nie tylko długość trwania, ale również intensywność sweet spotu. Oczywiście NIE jest to możliwe, gdy jeszcze się uczysz. Ale gdy już to rozkminisz, i pojmiesz, i wyćwiczysz, zwłaszcza w głębokim puchu – wow!!! – to jest uczucie, które chcesz przeżywać od nowa, a idealnie – regularnie.

Geoff Clark, mistrz tele.

Geoff Clark, mistrz tele.

Gdybyś nie zauważył(-a) reszta świata twierdzi, że to sprzęt skiturowy jest najlepszym sposobem na turystykę narciarską i zjazdy w terenie. Ochoczo przyznaję się, że jestem zdecydowanym zwolennikiem tego twierdzenia i wierzę że dla większości narciarzy sprzęt skiturowy jest najlepszym wyborem. Ale nie dla wszystkich. Dla niektórych telemark jest najlepszy. Telemark ani nie jest, ani nigdy nie będzie najbardziej popularnym sposobem turystyki narciarskiej. Bycie w mniejszości ma swoje wady, ale ‚gupie’ nie jest jedną z nich. Tele jest ‚gupie’ tylko do momentu, gdy go rozkminisz. Wtedy okazuje się, że z ‚gupim’ nie ma nic wspólnego. Wtedy ciśnie się raczej słowo ‚ponadprzeciętny’, ale pozostańmy przy ‚zadowalającym’  ;)

Gilski w głębokim śniegu.

Gilski w głębokim śniegu.

Czemu teraz wyciągam ten temat? Czy nie był dyskutowany i wałkowany przez lata? Tak, pewnikiem był. Tak czy inaczej teraz najwyższy czas odłożyć go na bok, ponieważ nas, wiernych technice wolnej pięty, tak naprawdę niewiele obchodzi, czy Ciebie obchodzi, że jeździmy telemarkiem, czy też nie. Obchodzi nas ‚jak’ i ‚dlaczego’ oraz uprawianie tego. Nie nalegamy abyś spróbował(-a), ale gdy tylko będziesz na to gotowy(-a), zawsze chętnie Ci pomożemy. Ostatecznie, nie każdy może jeździć telemarkiem.

 


Powyższy tekst jest tłumaczeniem artykułu „Telemarking : Neither dead nor stupid” autorstwa Craig’a Dostie zamieszczony  na earnyourturns.com

maj 072012
 

Polska Strona Telemarkowa doczekała się swojej kolejnej wersji. Mamy nadzieję, że będzie ona jeszcze bardziej przyjazna i przypadnie Wam do gustu.

Technikalia

Nowa Polska Strona Telemarkowa to nie tylko inna szata graficzna i bardziej przejrzysty układ, ale przede wszystkim dodatkowe funkcjonalności, które ułatwią Wam korzystanie z niej:

  • wyszukiwarka – umożliwia wyszukanie danych słów we wszystkich tekstach zamieszczonych na Polskiej Stronie Telemarkowej; znalezione słowa można łatwo podświetlić (patrz poniższy obrazek)

  • kategorie – poszczególne wpisy na Polskiej Stronie Telemarkowej są dodatkowo oznaczone kategoriami, dzięki czemu struktura strony jest bardziej czytelna (np. ten sam tekst może pojawić się w kilku działach)

  • komentarze – pod wpisami można zamieszczać swoje komentarze, w tym celu trzeba jednak zarejestrować się na Polskiej Stronie Telemarkowej (możliwe jest też zalogowanie się przy pomocy swojego istniejącego konta Google, Facebook i kilku innych)

  • awatary – Awatar to ikonka np. z Twoim zdjęciem która pojawia się np. obok Twoich komentarzy. Jeżeli chcesz, żeby przy Twoim komentarzu pojawiał się Twój awatar, wystarczy że założysz konto na serwisie gravatar.com. Przy zakładaniu tego konta musisz podać tego samego maila jaki podałeś do konta w telemark.pl. Potem dodajesz zdjęcie i gotowe.
  • kanał RSS - umożliwia łatwe śledzenie zmian pojawiających się Polskiej Stronie Telemarkowej

  • łatwe przesyłanie dalej - dodaliśmy możliwość łatwego przesłania danego artykułu przy pomocy takich serwisów jak Twitter, Facebook, LinkedIn czy mailem.

 Zawartość

Nowa odsłona Polskiej Strony Telemarkowej będzie zawierała wszystkie dotychczasowe treści. Usunęliśmy jedynie to co już się całkiem przeżyło, więc nie powinno Wam tego brakować. Wkrótce pojawi się kilka nowych i odświeżonych artykułów, więc zachęcamy do częstych odwiedzin. Na sam początek proponujemy krótki film z naszej zeszłorocznej tatrzańskiej wycieczki:

Życzymy miłego czytania i oglądania! Wszelkie Wasze uwagi są mile widziane.

mar 182000
 

1 Statut

1.1 Czym jest telemarkpl@googlegroups.com?

Jest to webowo e-mailowa lista dyskusyjna dotyczaca zagadnien techniki telemarkowej oraz zimowej turystyki górskiej, majaca na celu ulatwienie kontaktu i wymiany doswiadczeń pomiędzy zainteresowanymi osobami.

1.2 Co jest właściwą tematyką tej listy?

Wszystko co dotyczy techniki telemark oraz zimowej turystyki górskiej, a w szczególności:

- wymiana doświadczeń dotyczących techniki zjazdu, noclegów pod namiotem, jak radzić sobie na zimowych biwakach, itp.;
- dyskusja na temat sprzętu, gdzie i za ile go można zdobyć;
- trasy turystyczne, informacja o miejscach które warto odwiedzić w zimie na nartach, gdzie przenocować, dojazdy, itp.;
- kontakt z innymi sympatykami telemarku i zimowej turystyki narciarskiej, ustalanie spotkań, zjazdów, imprez;
- ogłoszenia dotyczące sprzedaży lub chęci kupna sprzętu do telemarku;
- historia narciarstwa (jezeli to kogoś interesuje…);

1.3 Jakie tematy NIE są mile widziane na tej liście?

Generalnie takie, które nie mają związku z telemarkiem ani zimową turystyką górską, a szczególnie:
- komercyjne reklamy sprzętu, imprez, portali i czegokolwiek innego, nie związanego z telemarkiem;
- wszelkie odbieganie od tematu listy dyskusyjnej, np. dyskusja na temat ilości schronisk, kończąca się debatą polityczną;
- wszelkiego rodzaju spamy;
- propozycje matrymonialne oraz
- wypowiedzi wulgarne, obraźliwe;

 

1.4 W jaki sposób można otrzymywać wiadomości z listy?

Dostęp do wiadomości pojawiających się na liście jest dwojaki:

- przez interfejs WWW – trzeba zalogować się na serwer – http://groups.google.pl/group/telemarkpl;
- poprzez e-mail – każda wiadomość wysłana przez grupowicza na adres telemarkpl@googlegroups.com zostanie rozesłana do wszystkich zapisanych do listy;

1.5 Załączniki w mailach i sposób komentowania

W miarę możliwości proszę nie wysyłać dużych załączników w mailach na listę dyskusyjną. Utrudnia to znacząco odbiór poczty osobom, które nie mają szybkiego łącza do Internetu.

Jeżeli komentujesz lub odpowiadasz na czyjś list, to zostaw tylko najistotniejsze i potrzebne częsci poprzedniego listu, niezbędne do poprawnego zrozumienia toku dyskusji. Resztę, tzn. niepotrzebne nagłówki, puste, duże obszary, reklamy, proszę skasować. Dzięki temu czytanie jest dużo przyjemniejsze i szybsze.

Jeżeli chcesz otworzyć nowy wątek dyskusji korzystając z maila, musisz wysłać nowy mail na adres forum: telemarkpl@googlegroups.com. Nie wystarczy skasowanie treści i tematu i zrobienie Reply! Musi to być nowy mail – w przeciwnym wypadku taki mail zostanie dodany do wątku z którego pochodził.

1.6 Czy treść rozsyłanych maili jest bezpośrednio moderowana?

Na razie nie i mam nadzieję, że nie będzie takiej konieczności. Niemniej jednak, jeżeli zaczną na liście pojawiać się w większej ilości maile nie spełniające założeń listy dyskusyjnej, a przez to uciążliwe dla członków listy, wtedy zacznę odsiewać śmieci. Jeżeli do tego dojdzie, to poinformuję wszystkich członków o tym fakcie.

1.7 Kto jest moderatorem?

Grzegorz Rogowski: kontakt@telemark.pl

 

2 Historia

2.1 Kiedy ta lista dyskusyjna została utworzona?

Pewnej zimy bez śniegu.

3 Jak korzystać z listy?

Aby korzystać z listy dyskusyjnej, tzn. móc wysyłać oraz odbierać listy, musisz się do tej listy zapisać, lub zostać zapisanym przez moderatora listy. Samemu możesz zapisać się na listę korzystając z interfejsu WWW.

3.1 Jak się zapisać do listy?

Najprostszy sposób to po prostu wpisać swój adres email i nacisnąć Subskrybuj:

Google Groups Subskrybuj telemark.pl
Email:
Przeglądaj archiwa na groups.google.pl

Jeżeli masz jakieś problemy z subskrypcją wyślij proszę maila do moderatora kontakt@telemark.pl

Proszę unikać spamerskich nicków i zadbać aby imię i nazwisko pojawiło się bądź w adresie maila, bądź w nazwie użytkownika.

3.2 Jak korzystać z listy?

Korzystać z listy można w dwojaki sposób:

- poprzez maila – wiadomość wysłana przez Ciebie na adres telemarkpl@googlegroups.com zostanie rozesłana do wszystkich uczestników listy (pamiętaj abyś wysyłał maila z adresem nadawcy identycznym, jaki podałeś rejestrując się). Bedziesz też otrzymywał listy od innych grupowiczów.
- poprzez WWW – tak można oglądnąć wszystkie wiadomości jakie przewinęły się przez listę.

3.3 Jak się wypisać z listy?

Aby się wypisać skorzystaj z linku http://groups.google.pl/group/telemarkpl/subscribe lub daj znać moderatorowi.

3.4 Co to jest telemark@hydepark.pl i telemark@topica.com?

Dotychczas Polska Telemarkowa Lista Dyskusyjna była założona na www.hydepark.pl a potem na topica.com. Ze względu na liczne problemy związane z tym serwerami podjęliśmy decyzję o przenosinach na groups.google.pl.

mar 181998
 

FIS-owskie zawody telemarkowe

Telemark z racji braku sztywnego wiązania pięty z nartą świetnie nadaje się do pokonywania urozmaiconego terenu. Natomiast przegrywa wyraźnie z techniką alpejską (stosującą mocowanie całej stopy do narty) w stromych zjazdach na stokach pokrytych twardym śniegiem. Z tego powodu narciarstwo alpejskie całkowicie wyparło techniki norweskie (telemark) na trasach zjazdów narciarskich. Jednak ostatnio na fali poszukiwania nowych atrakcyjnych konkurencji telemark powraca do łask. Okazuje się (co dla telemarkowców od dawna było oczywiste), że konkurencje telemarkowe są przynajmniej tak samo interesujące jak alpejskie czy snowboardowe. Co prawda zjazd telemarkowy nie jest tak szybki i dynamiczny jak alpejski, lecz za to dzięki większej wszechstronności sprzętu trasa zjazdu jest bardziej urozmaicona – zawiera takie elementy jak skoki, czy bramka 360.

Elementy techniki przewidziane przez regulamin zawodów

Regulaminy FIS przewidują trzy konkurencje telemarkowe: Slalom Gigant (Telemark Giant Slalom), Telemark Klasyczny (Telemark Classic) oraz Sprint Klasyczny (Telemark Sprint Classic). Zanim przedstawię ich krótką charakterystykę chcę zdefinować elementy techniki je łączące a nie występujące w narciarstwie alpejskim. Są to:

I. Technika skrętu telemark:

1. Narta wewnętrzna (podczas skręcania) musi byc nartą tylną (zakroczną).
2. Odległość (mierzona wzdłuż narty) między noskiem tylnego a piętą przedniego buta ma być nie mniejsza niż długość buta.
3. Pięta wewnętrznej stopy musi być wyraźnie uniesiona nad nartę.
4. Należy płynnie przechodzić z zakrętu w zakręt tj. zmiana narty prowadzącej między zakrętami musi płynnie przeprowadzać z przyklęku na jednym kolanie w przylęk na drugim bez fazy zatrzymania (równoległego prowadzenia obydwu stóp).

Każde złamanie powyższych reguł jest karane podczas zawodów doliczeniem karnego czasu.

II. Dodatkowe elementy:

1. Skok – musi być płaski, lądowanie w pozycji telemark lub na dwie nogi z płynnym przejściem do pozycji telemark. Inne lądowanie jest karane doliczeniem czasu. Dodatkowo doliczeniem czasu są karane skoki zbyt krótkie (rys.1.)
2. Bramka 360 (pętla) – zakręt wokół tyczek o 360 stopni, tak by przeciąć swój ślad pozostawiany przed zakrętem. Średnica zakrętu powinna wynosić 5-8m, a tyczki powinny być tak ustawione by można było go wykonać płynnie bez potrzeby chodzenia.

Konkurencje telemarkowe

Telemarkowy slalom gigant

Ogólne zasady są podobne do tych z giganta alpejskiego (tj. takie ustawienie trasy by wymagała zarówno ciasnych jak i długich skrętów z przewagą tych ostatnich), dodatkowymi elementami są:

1. Specjalne oznaczenie strefy gdzie nie trzeba jechać techniką telemark
2. Skocznia nie większa niż 1,5m o długości skoku nie mniejszej niż 5-15m. Zeskok jest podzielony na trzy strefy lądowania – w najdalszej nie dodaje się karnego czasu w pozostałych dwóch tak.

Telemark klasyczny (Telemark Classic)

Trasa składa się z trzech części, z których każda ma zajmować ok. 1/3 czasu potrzebnego na pokonanie całości:

1. telemarkowego slalomu giganta
2. super telemarku – tj. zjazdu telemarkowego
3. cross-country – tj. zróżnicowanego terenu z łagodnym wzniesieniem. Nie ma nałożonych wymagań na technikę biegową (może być klasyczna lub łyżwowa). Cross-country musi być w drugiej połowie trasy.

Ponadto telemark klasyczny musi zawierać trzy dodatkowe elementy telemarkowe w tym jeden skok i jedeną pętlę (trzeci element jest dowolny tj. albo skok albo bramka 360).

Telemarkowy sprint klasyczny (Telemark Sprint Classic)

Jest to slalom oraz podbieg pod łagodne wzniesienie. Na trasie ma znajdować się skocznia nie wyższa niż 1,5m o średniej długości skoku 15m i jedna pętla.

Dxodatkową konkurencją jest równoległy slalom telemarkowy. Zawodnicy startują parami na równoległych torach slalomowych. Bramki są ustawione podobnie jak w telemarkowym slalomie gigancie, tyle że trasa jest krótsza, skocznia obniżona do 1m, a długość skoku ma wynosić 11-17m. Nie ma wyznaczonych karnych stref lądowania.


Sprzęt musi być ogólnie dostępny i produkowany w minimum 100 egz. rocznie, buty muszą się wyginać w śródstopiu, a wiązania umożliwiać to wygięcie oraz mocować tylko nosek buta. Ponadto wiązania muszą być bezpiecznikowe i mieć skistopery lub linki.

Zawody telemarkowe są bardzo widowiskowe mimo pewnej sztuczności wprowadzonej przez definicję „czystego stylu” (co daje możliwości „rozstrzygnięć sędziowskich”). Mam nadzieję iż pojawią się one wkrótce w kalendarzu Igrzysk Olimpijskich. Na razie rozgrywany jest Telemarkowy Puchar świata, Mistrzostwa świata oraz mistrzostwa „krajów telamarkowych” (m.in. Norwegii, Słowenii, USA). Niestety nie pokazuje tych zawodów żadna dostępna w Polsce telewizja.

Osobom zainteresowanym szczegółami polecam odwiedzenie stron FIS czy Słoweńskiego klubu telemarkowego Kranj.

Autor: Michał Bluj