mar 262018
 
P8810840thumb

Piątkowa akcja zakończona sukcesem; ostatecznie zrobiliśmy tak: Kuźnice; Marcin, Bakteria i Paweł z buta nartostradą do Murowańca a ja z Wojtkiem kolejką na Kaspro, potem Beskid i zjazd z Beskidu, trawers pod Liliowe, do Murowańca. Od Murowańca razem Zawrat, zjazd do Piątki, z powrotem na Zawrat, Murowaniec i z powrotem do Kuźnic nartostradą z Gąsienicowej.

Do przełęczy pod Nosalem z buta bo kamole i przetarte, powyżej wszędzie śnieg. Warunki śniegowe górna część Beskidu trochę twardawa i przewiany, niżej miękcejszy i lekko przewiany a w kotle super puch (~20cm). Zawrat od Gąsienicowej warunki bardzo dobre – głęboki, świeży, w miarę sypki śnieg – góra Zawratu zadeptana ale bez betonów. Od Zawratu do Piątki słońce przygrzewało, cienka warstwa miękkiego, przytopionego, ale nie przepadającego – przyjemny od zjazdu, przy powrocie przyszły chmury i zaczęło robić delikatną szreń na tamtych stokach.
Bardzo udany wypad. Tłumek piechoty na dole, ale wyżej luz. Słońce i praktycznie bez wiatru.

 

A tutaj trochę zdjęć:

https://photos.app.goo.gl/V3wXPoJ8oVID67Tt1

gru 032017
 
DSC04642-001_thumb

Sezon w Tatrach wystartował. Sebastian, Wojtek i ja w krótkim montażu z piątkowego wypadu na Kasprowy; wyciągi jeszcze nie ruszyły, więc dzikich tłumów nie ma, chociaż skiturowców nie brakuje. 40cm świeżego śniegu na gruby podkład, stoki Beskidu i Pośredniego Goryczkowego czekają, żeby założyć własne linie. Wyskakujemy na górę kolejką, potem już z foki – kilka niezapomnianych zjazdów oraz wschód Księżyca i zachód Słońca na Pośrednim Goryczkowym jednocześnie. No i rura na dół, żeby przy latarce nie zjeżdżać.

 

 

mar 162017
 
DSC03099

DSC03101Polskie Spotkanie Telemarkowe nr 15 odbyło się w scenerii nieco innej niż zwykle. Tym razem telemarkowcom gościny udzieliło schronisko na Jaworzynie Krynickiej. Klimat był w pełni górski, gdyż schronisko znajduje w pewnym oddaleniu od szczytu Jaworzyny i jej tras narciarskich. A codzienne śniadanie z widokiem na Beskid Sądecki i Niski dawało gwarancję dobrego startu w kolejny narciarski dzień. Jeśli idzie o warunki narciarskie … no cóż, każdy wie jakie było ostatnie kilka zim i tym razem słaby początek zimy również nie dał szans na pełne zrealizowanie programu PST. Liczyliśmy, że w piątek pierwszego dnia imprezy uda się wykorzystać z którąś z licznych możliwości jakie stwarza Jaworzyna i okolice dla narciarstwa wspomaganego foką lub smarem. Niewielki wieczorny opad śniegu nieco rozbudził nasze nadzieje, lecz poranek nie pozostawił wątpliwości, że trzeba będzie udać się na sztucznie śnieżone stoki Jaworzyny.

 

 

Sobota zgodnie z programem przyniosła warsztaty telemarkowe oraz zawody o najpięknieszy skręt. Działaliśmy na stokach Jaworzyny. Wszyscy przeżyli.

Za to sobotni wieczór… sobotni wieczór również odbył się w.g. planu, dotarł Sklep Podróżnika i otworzył swoje podwoja, potem Piotrek Kapustianyk opowiadał o wyjeździe do Patagonii, Erwin pokazał diaporamę z tury z Grand Paradiso a Bartek Śliwa (Ciruela) obszernie wyjaśniał nam na czym polega produkcja nart. O późniejszej części programu niestety nie napiszę, bo film… znaczy nie pamiętam, tyle to już czasu…

Niedziela to „Teloście piknji kiej tele cud?, czyli przebierana zabawa na stokach Słotwiny Arena. Nie zabrakło górala, hokeisty, rycerza, wioślarza, żołnierza, Św. Mikołaja, Śmierci, króliczków, oldskulowo ubranych uczestników i Bóg wie kogo jeszcze. Poniżej krótki filmik z tej imprezy:

 

 

Oraz galeria ze zdjęciami tutaj:

      Link do galerii zdjęć

mar 112015
 
14tePST_thumb

Tegoroczna zima zapewne nie zostanie uznana przez narciarzy za najwspanialszy sezon bieżącego stulecia. Przez nas jednak będzie bardzo dobrze wspominana dzięki trzem wyjątkowo pięknym i słonecznym dniom, które przypadły na 14-ste Polskie Spotkanie Telemarkowe. Prawdę powiedziawszy nigdy nie było tak doskonałej pogody na PST jak w tym roku. A nie byłoby to możliwe, gdyby organizatorom na zeszłorocznej styczniowej trawie nie wysiadła psychika, i nie postanowili przenieść Spotkania Telemarkowego na drugą połowę lutego.

Piątek – 20 lutego

Piękna pogoda na turę...

Pierwszy dzień PST jest już od jakiegoś czasu przeznaczony na lekką turę narciarską. W przeszłości różnie bywało z warunkami, lecz w tym roku wszystko nam mówiło,że będzie dobrze. W poprzednim tygodniu dosypało śniegu, a teraz mieliśmy słońce, błękitne niebo i lekki mrozik, który w ciągu dnia miał całkiem odpuścić. W tych okolicznościach przyrody na parkingu w Szczawniku o godz. 9:00 zebrała się silna grupa telemarkowa, która trwała w niezłomnym przekonaniu, że wyruszy w trasę o godz. 10:00. I tak też się stało!

Na KotylniczymRuszyliśmy w górę dolinki Szczawnika, żeby wkrótce odbić na Kotylniczy Wierch przez rezerwat Żebracze. Śnieg był zbity i praktycznie nie wymagał torowania, więc ekspedycja w szybkim tempie dotarła na szczyt Kotylniczego, skąd rozpościerał się piękny widok na Tatry. Po krótkim popasie wycieczka ruszyła bukowym lasem w dół. Zdesperowani wybrali gradient, a pozostali mogli skorzystać z wygodnego toru do skibobów, który biegnie z Kotylniczego Wierchu do doliny Szczawniczka. Na koniec pozostało dotrzeć jeszcze do parkingu, ale okazało się to bardziej skomplikowane niż wydawało się na mapie. Do sforsowania były dwie głębokie paryje z brzegami porośniętymi gęsto drzewami i innymi krzaczorami.

Wieczorną część spotkania rozpoczęła prezentacja w trakcie której Aleksiej Duma z Ukrainy opowiedział nam o telemarku w swojej ojczyźnie. Aleksiej opisał również główne ośrodki narciarskie u naszego wschodniego sąsiada. W drugiej części wieczoru mieliśmy okazję obejrzeć film telemarkowy „Vertical Integration”.

Sobota – 21 lutego

Sobota to dzień warsztatów telemarku...Sobota jak zwykle była głównym dniem PST, więc i program był dość napięty. Najtwardsi z najtwardszych udali się bladym świtem na szkolenie technik biegowych, które odbyło się na pobliskiej trasie biegowej w Czarnym Potoku. Następnym punktem programu były warsztaty telemarkowe w ośrodku Master-ski w Tyliczu. Zainteresowani uczestnicy zostali podzieleni na sześć grup w zależności od poziomu umiejętności. Była też dodatkowa grupa dla osób jeżdżących telemarkiem na sprzęcie BC. Instruktorzy nie pozwolili uczestnikom obijać się przez kolejne dwie godziny i chwała im za to :)

... i zawodów 'Telestrzała 2015'Po posiłku przyszedł czas na zawody „Telestrzała 2015″, czyli slalom równoległy z małą hopką pośrodku. W trakcie ciepłego i słonecznego dnia wydawało się, że o zwycięstwie zdecyduje smarowanie nart i masa zawodnika, gdyż śnieg koło południa zaczął się robić miękki i mokry. A tu nic z tego! Wczesnym popołudniem wraz ze spadkiem temperatury i nasłonecznienia śnieg zaczął marznąć, a stok robić się twardy i naprawdę szybki. Dołóżmy do tego szczyptę adrenaliny wywołanej bezpośrednią rywalizacją i systemem pucharowym, a emocje robią się całkiem spore. Zwłaszcza na późniejszych etapach zawodów nikt nie zaciągał ręcznego przed hopką, a różnice na mecie bywały minimalne.

Wieczorem czekał nas dość bogaty program. Po wręczeniu nagród dla najlepszych zawodników Telestrzały, na scenę wkroczył Erwin Gorczyca z diaporamą Waldka Czado, która opowiadała o przejściu,  a raczej pokonaniu, słynnej alpejskiej Haute Route z Chamonix do Zermatt. Ktoś mógłby zapytać , co w tym niezwykłego, skoro co roku dokonują tego zapewne tysiące narciarzy. Rzecz w tym, że Erwin z Bartoszem pokonali Haute Route w strojach i na sprzęcie retro(!).

Zakaz telemarku???!!!!Kolejnym punktem była prezentacja pierwszego polskiego programu nauczania telemarku. Piotrek Kapustianyk opowiedział o kulisach tego przedsięwzięcia i przedstawił zarys treści podręcznika. Na koniec obejrzeliśmy film, który stanowi integralną część całego programu-podręcznika.

Następnie w sposób zupełnie naturalny uczestnicy Spotkania przeszli do zajęć w podzespołach roboczych, których zadaniem było pogłębić i poszerzyć treści zarysowane przez prelegentów.

Niedziela – 22 lutego

Wygłupy na maksa przez cały dzień.Niedziela przywitała nas na Jaworzynie Krynickiej wciąż wspaniałą, słoneczną pogodą. Wesołe towarzystwo telemarkowe stawiło się licznie, i co równie ważne w strojach i przebraniach, które niezbicie świadczyły o nieco utraconym kontakcie z szarą rzeczywistością, zwłaszcza że na stoku trwała akcja „Bezpieczna zima”. Roli wodzierejów tego zakręconego tele-korowodu podjęli się Józio i Mirek z Demo Teamu, a mnie pozostaje jedynie stwierdzić, że z takimi zdolnościami to się trzeba po prostu urodzić :) Pod ich przewodem telemarkowa ekipa przetoczyła się kilkukrotnie po stokach Jaworzyny, a to wzdłuż, a to wszerz,a czasem nawet nieco po ukosie. Elementy jazdy grupowej wypadły szczególnie pomyślnie, dzięki czemu ani fauna, ani flora Beskidu Sądeckiego nie została w nadmierny sposób naruszona, a z pewnością będzie w stanie się relatywnie szybko odbudować.

I to by było na tyle miłych wspomnień z 14-stego Polskiego Spotkania Telemarkowego. Dziękujemy wszystkim uczestnikom za stworzenie wspaniałej atmosfery i zapraszamy w przyszłym roku!

Ekipa jak się patrzy

Zdjęcia Seba

Zdjęcia Maćka z GoPro

Zdjęcia Bartosza

 

lut 182015
 
zebra

Dwa dni w lutym spędzone w okolicy Przehyby (Pasmo Radziejowej – Beskid Sądecki) na Zgrzypach; ładna pogoda, śnieg, przestronne bukowe lasy i odpowiednie nachylenie, do tego koledzy chętni do łażenia i zjeżdżania. A oto efekt:

 

Zdjęcia z tych dni można znaleźć tutaj:
2015-02-11 Zgrzypy z Marcinem i Tomkiem
2015-02-11 Zgrzypy Zgrzypy Skitura z Grześkiem i Tomkiem

2015-02-13 Zgrzypy po raz drugi – z Wojtkiem i Pawłem

sty 152014
 
Narty na zatłoczone stoki

W tym sezonie w cyklu corocznych Polskich Spotkań Telemarkowych padło na złowieszczą trzynastkę.  Ale, ale, przecież nie jesteśmy przesądni, liczba jak liczba. Nie będziemy bawić się w Amerykanów i po 12-tce przechodzić do 14-tki. Zrazu zapowiadało się, że to jak zwykle zabobony – grudzień zaczął się śnieżnie, a Krynica i Wierchomla aż do Świąt Bożego Narodzenia prezentowała się jak należy – zima wszędzie, biało wszędzie, „co to będzie, co to będzie…” Ale, po Świętach w miarę jak się rozwijała polska złota jesień to zaczęło mi bardziej po głowie chodzić: „… nic nie będzie, nic nie będzie…” Odwołujemy wycieczkę, odwołujemy warsztaty z technik biegowych, odwołujemy zawody – nie ma śniegu żeby wkręcić tyczki… Ludzie pewnie też nie przyjadą – w miastach zbierają stokrotki, kto się wybierze na lepienie bałwana z błota i rzucanie się błotnymi kulkami…

Piątek (10 stycznia)

Rano budzą mnie krople deszczu bębniące po dachu – tjaaaaaaa, jednak jest to prawdziwie trzynaste Spotkanie. Od 4 tygodni świeciło słońce, a akurat w pierwszy dzień Spotkania musi lać deszcz. Trzynastka zobowiązuje w końcu…

Grzyby i stokrotki dookoła ale stok w Szczawniku przygotowany

Grzyby i stokrotki dookoła ale stok w Szczawniku (Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla) przygotowany

Jedziemy do Szczawnika, ośrodek Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla od strony Muszyny – trzeba być o 9:00 rano w razie, gdyby jakiś szaleniec się jednak pojawił. Ciągle leje deszcz, ale ICM wieści, że za 17 minut deszcz ustanie i w ogóle to będzie piknie i słonecznie. Przyjeżdża autobus alpejczyków, wysiadają, patrzą na o dziwo biały stok, delektują się przez chwilę deszczem, po czym mrucząc coś pod nosem wracają do autobusu i odjeżdżają. Ja tymczasem zastanawiam się, jak to możliwe że stok jest biały i dobrze przygotowany. Grzybiarze niedługo pojawią się w okolicznych lasach, a tu solidny pas białego…

Nie mija wiele czasu i swoją terenową Ładą przyjeżdża Jacek – czyli jednak Spotkanie się odbędzie :) Chwila moment i jest już nas kilkanaście osób. Jak to możliwe? Nawet przy bardzo ładnej zimie, rzadko w piątki bywa więcej niż 20 osób – a tu kilkanaście i przybywa z każdą chwilą. Myślę sobie; co się dziwisz? To w końcu telemarkowcy, lud twardy i uśmiechnięty; gdyby taki nie był, to by się nie uczył telemarku tylko siedział przed telewizorem i narzekał.

Dobra, nie ma co się ociągać, zaczynamy jeździć. Wskakuję w sprzęt BC, na którym zaczynaliśmy telemark – okute śladówki z łuską długie na 210cm, wymiary 57-55-56, zakładam skórzane buciczki, które nie trzymają niczego i do tego są na mnie za duże – bo Wojtkowe… Muszę sprawdzić czy jeszcze na tym potrafię zjeżdżać. W końcu ubrdałem sobie, że w tym roku przebiorę się za siebie samego tylko 15 lat wstecz… Pierwszy zjazd dramatyczny, drugi dużo lepiej – gorąco przy tym jak nieszczęście. Powinno się udać, w końcu Erwin i spółka mają sporo gorzej na sprzęcie z 1920 – ja z 1995. Będę 75 lat do przodu :) Ostatecznie zmieniam sprzęcicho na współczesne i jeżdżę dalej.

 

Warunki na stoku naprawdę przyzwoite, żywej duszy praktycznie nie uświadczysz, oczywiście oprócz tych telemarkowych. Cały stok dla nas. Wkrótce obok pięknego słońca i lekkiego wiatru pojawia się również Piotrek Kapustianyk z  Telemark Demo Team Poland i zaczynamy różne obyrtańce – a to ćwiczenia w parach, a to jazdę synchroniczną…

 

 

…a to jazdę asynchroniczną.

 

 

Ta ostatnia wychodzi zdecydowanie najlepiej :)

Jest fajnie, jednak da się jeździć, humory dopisują, narty niosą. Ale nie wszystkich to satysfakcjonuje; grupka osób, która nie może się pogodzić z odwołaniem piątkowej wycieczki wybiera się na takową zakończoną pięknymi zjazdami w dziewiczym terenie.

 

 

Koniec dnia, zasuwamy do CD LSD, znaczy CP PKS, znaczy CS LZD… (Centrum Szkoleniowe Leśnych Zakładów Doświadczalnych w Czarnym Potoku w Krynicy), jeszcze kolacja i zaczynamy piątkowo-wieczorną część. Dzisiaj kinematografia – na tapecie ?Let?s go!? i ?Loyalty?, obydwie produkcji Josha Madsena. Miła odmiana po zeszłorocznym Powderwhore. Wreszcie dużo, dużo telemarku – no może w „Let’s go!” trochę za dużo freestyle i Amsterdamu, ale za to w ujęciach z Morgedal dostrzegamy Maćka Kasperczaka i Rafała Milewskiego :)

Dodatkową wieczorną atrakcją jest niedźwiedź, który łażąc po sali a to próbuje wywalić stolik, a to zgniecie puszkę z piwem tak że trudniej z niej pić :)

 

Sobota (11 stycznia)

Andrzej napomina, żeby nie robić bydła i nie slalomować pod wyciągiem

Andrzej napomina, żeby nie robić bydła i nie slalomować pod wyciągiem

Dzień warsztatów, dzisiaj będzie cały dzień piękne słońce. Jedziemy do Tylicza do stacji Master-Ski. Tutaj też o dziwo na stoku biało – da się zjechać, chociaż dookoła zielono-brązowo. Znowu stanowimy większość narciarzy. Andrzej w trosce o dobre imię grupy telemarkowej gorąco napomina, żeby nie robić bydła i nie slalomować pod wyciągiem.

Mamy sporo czasu, plan jest wyluzowany, wypadły zawody – zrobimy warsztaty na stoku i pobawimy się, bez spiny. W tym roku wprowadziliśmy warsztaty na sprzęcie BC, zebrała się pełna grupa. Szkoda, że trasa biegowa w Czarnym Potoku wytopniała, byłyby jeszcze do tego warsztaty z technik biegowych – może w przyszłym roku się uda.

Tworzymy łącznie 6 grup warsztatowych o różnych poziomach zaawansowania – warsztaty prowadzone są przez Ewę, Leszka, Tomka, Sławka, Józka i mnie. Piotrek pojawia się to tu, to tam, dorzuca uwagi i prezentuje. Warsztaty trwają ponad 2 godziny – mam nadzieję, że coś się udało przekazać, pomóc… Na chwilę do karczmy przy stoku – fajna, duża, przestronna – siadamy, coś jemy, interesujące rozmowy o sprzęcie i trochę o technice, ale już po chwili z krzesełek wyrywa niecodzienny widok – Telemark Demo Team Poland jak przystało na kryzysowe czasy ćwiczy w czteroosobowych nartach.  Jedna para dla całego Teamu. To się nazywa oszczędność.

No i brak strat w ludziach.

Zbliża się sobotnio-wieczorna część Spotkania; ludzie raz po raz pytają czy zaczyna się o 19:30, ja z pełnym przekonaniem odpowiadam, że „gdzie, skąd! Przecież o 19:00″ . O 19:00 na sali jakoś pustawo, trochę ludzi jest, ale reszty nie ma, łącznie z prezenterem :) Patrzę na program – no tak, w programie 19:30. Idę połazić, może zgarnę więcej ludzi wcześniej – trafiam do „stróżówki” próbując wygonić niedźwiedzia i towarzystwo żeby szli na salę, ale jedyny efekt jaki uzyskuję to ból brzucha od rechotu po opowieści o Czarnym Bacy i Czarnym Baranie.

Erwin opowiada o zeszłorocznej wyprawie narciarskiej na Mont Blanc vel Monte Bianco vel Białystok i o rotawirusie-sztafetniku. Potem niezmiennie poruszająca diaporama Waldka Czado, ehhh, te widoki i muzyka.

Piotrek prezentuje bardzo ciekawą relację z zagadnień biomechaniki skrętu telemarkowego. Badania przeprowadzone na krytym stoku na Litwie przy użyciu 26ciu czujników bezwładnościowych, przeznaczonych do rejestracji ruchu w 3D robi wrażenie. To bodajże pierwsze takie badania w Europie przy użyciu tak nowoczesnego sprzętu i jedne z pierwszych na świecie, do tego dotyczą telemarku właśnie. Wypas! Piotrek zapowiada też pierwszy polski podręcznik do telemarku – pierwsze wydanie ma być na wiosnę – będzie się działo :)

Pomni na narzekania Andrzeja odnośnie sztampowych amerykańskich produkcji narciarskich puszczamy polskiego klasyka freeride’owego:

Potem norweski film o Sondre Norheimie z lat 70tych – jak ci goście jeżdżą i skaczą na tych starych nartach – niewyobrażalne. Coś tam jeszcze puszczamy i jest wreszcie czas, żeby spokojnie pogadać z różnymi ludźmi o telemarku i nie tylko. Dowiaduję się m.in. , że skocznia Erwina już stoi, ale technika V przy skoku nie jest zalecana, bo lądowanie jest w sadzie. I kupę innych ciekawych historii – jak to wieczorami na PST. Kto był to wie :)

Na sali ok. 50 osób – biorąc pod uwagę, że dobrze ponad 10 osób było w piątek i sobotę na stoku, a nie zjawili się na części wieczornej -  daje nam liczbę ok. 60ciu aktywnie telemarkujących – coś takiego! Pomimo tak kiepskiej aury tylko 8 osób mniej niż w zeszłym roku (!).

 

Niedziela (12 stycznia)

czyli część przebierana. Znowu Szczawnik (Dwie Doliny) – szkoda, że dzisiaj nie będzie słońca. Oczywiście jak co roku silny trzon retro w tym roku znacząco wzmocniony o Demo Team, ale również Zuzia w szlafroku, farbowany Paweł i inne pomysły :)

 

Zaczynamy zjeżdżać a z krzesełka ktoś się wydziera; patrzę, kudłate, białe wełniane nogi, pewnie owca Czarnego Bacy. Ale nie, okazuje się, że to Jaskiniowiec, który już kogoś najwyraźniej zjadł :)

 

Jeżdżę sobie na starym sprzęcie BC w za dużych butach – wychodzi nie tak jak dawniej, ale nie jest najgorzej. Myślę sobie – ostatecznie XIII PST okazało się nie aż tak bardzo pechowe; sporo się udało zrobić, ludzie chyba zadowoleni bo cały czas uśmiechnięci… no i wtedy na płaskim odcinku jadąc prosto podwija mi się kostka, leżę… noga w kostce skręcona… Ehhhh żeszzzzz… blade motyle, jednak pechowe Spotkanie, przynajmniej dla mnie :)

 


 

 

 

A tutaj więcej zdjęć ze Spotkania:

 

kwi 012013
 

Klip ten jest dedykowany naszej drogiej Komisji Europejskiej oraz jej wszystkim Członkom, bez których  ta wycieczka nigdy by się nie odbyła.  Dziękujemy Wam drogie Organy, że tej wiosny ostatecznie udało się Wam wygrać walkę z globalnym ociepleniem! Warto było walczyć – bez względu na koszty!

sty 092011
 

Tegoroczne Polskie Spotkanie Telemarkowe było już dziesiątym z kolei. Z przymrużeniem oka można więc powiedzieć że było to spotkanie jubileuszowe. Miejscem X PST była Jaworzyna Krynicka, która przez cztery dni (6-9 stycznia 2011) gościła kwiat polskiego „telemarczaństwa”. Grupa uczestników była wyjątkowo liczna i przekroczyła 80 osób.

Pierwszego dnia (czwartek) odbyła się wycieczka narciarska na trasie Złockie -Jaworzyna Krynicka – Runek – Bacówka nad Wierchomlą – Szczawnik. Na starcie stawiła się dzielna dwudziestoosobowa załoga telemarkowa. Warunki śniegowe w niższych partiach trasy nie były rewelacyjne, ale okazały się wystarczające do turowania. Od Jaworzyny do Runku zrobiło się nawet bardzo przyjemnie, a to za sprawą większej ilości śniegu i słonecznej zimowej scenerii. Jedynym „zgrzytem” okazał się odcinek tuż przed Bacówką nad Wierchomlą, gdzie na wystających kamieniach zostały skrzesane iskry. Ostatnim etapem wycieczki był nocny zjazd pod wiatr do Szczawnika po trasie wyciągu narciarskiego – na szczęście oświetlonej.


Wieczorem w OW „Edyta” Witek Gątarski poprowadził bardzo ciekawą prezentację na temat podstawowych zasad doboru butów narciarskich, zarówno z tradycyjnymi jak i termoformowalnymi botkami. Można było przy tej okazji zapoznać się z różnymi eksponatami (przekroje różnych botków, spalone botki termoformowalne itp.). Pytań było dużo, więc i prezentacja trwała dłuższą chwilę. Na zakończenie wieczoru odkorkowane zostały dwa specjalne eksponaty dostarczone przez Witka, które to zgromadzona publiczność z wielkim entuzjazmem oceniła jako idealnie uformowane i dopasowane do potrzeb narciarzy telemarkowych.

Drugiego dnia (piątek) na stokach Jaworzyny Krynickiej zostały zorganizowane warsztaty telemarkowe zarówno dla tych początkujących jak i bardziej zaawansowanych telemarkowców. Zainteresowanie wśród uczestników Spotkania było bardzo duże i zajęcia odbywały się w sześciu grupach w zależności od stopnia zaawansowania. Była to bardzo dobra okazja do rozpoczęcia przygody z telemarkiem pod okiem instruktorów i bardziej doświadczonych kolegów.


Program artystyczny wieczorową porą rozpoczął się od dwóch diaporam zaprezentowanych przez Erwina Gorczycę. Pierwsza traktowała o kilkudniowej alpejskiej wyprawie narciarskiej w rejonie masywu Ortel. Druga zaś opowiadała o nieco szaleńczej ekspedycji śladami Zaruskiego, która dla zachowania klimatu była realizowana na sprzęcie (nie wykluczając bielizny) z piastowskiej epoki narciarstwa polskiego. Jeszcze nie opadły retro-opary, a już Brat Grzegorz przedstawił krótką historię Polskich Spotkań Telemarkowych w wersji multimedialnej.

Niektórzy z obecnych nawet rozpoznali po latach samych siebie na starych zdjęciach. Na koniec Bracia Rogowscy zostali niezwykle miło zaskoczeni przez Grupę Inicjatywną, w której imieniu Jacek Bełdowski wręczył obydwu Braciom imienne krzesełka reżyserskie. Jacek w długiej, elokwentnej ale i zawiłej przemowie wyjaśnił związek między Spotkaniami Telemarkowymi a tymi krzesełkami, lecz stenogram niestety się nie zachował.

Trzeci dzień (sobota) został przeznaczony na wspólną jazdę na stoku, która była przeplatana ćwiczeniami narciarskimi takimi jak: jazda w rozpiętych butach i jazda z balonem. Punktem kulminacyjnym dnia były I Mistrzostwa Polskich Spotkań Telemarkowych, które odbyły się w ośrodku narciarskim Tylicz Ski. I tutaj niestety zawiodła pogoda, gdyż późnym popołudniem zaczął padać spory deszcz. Nie zawiedli jednak zawodnicy, którzy w komplecie stawili się na starcie telemarkowego giganta ustawionego przez Piotrka Kapustianyka. W strugach deszczu ponad dwudziestu zawodników walczyło o zwycięstwo w trzech kategoriach: kobiety, juniorzy i seniorzy (tak naprawdę to byli juniorzy starsi). Walka była zacięta do samego końca, a w żyłach zawodników płynęła czysta adrenalina.

Na koniec dla zwycięzców były fanfary, podium z beczek piwa i okolicznościowe puchary. Ceremonia wręczenia nagród rozpoczęła długi telemarkowy wieczór. Mógłbym o nim pisać naprawdę długo, gdybym coś więcej z niego pamiętał…

Wspaniała słoneczna pogoda i piękne widoki ostatniego, czwartego dnia (niedziela) w pełni ukoiły traumę sobotniego deszczu.

Był to niewątpliwe najbardziej pogodny i kolorowy dzień całego Spotkania Telemarkowego, również dlatego że był to dzień „przebierany”. Z każdym rokiem liczba telemarkowych przebierańców rośnie, a pomysły na stroje są coraz bardziej oryginalne. Tak więc obok kilku osób w strojach i na sprzęcie retro, był również warszawski bikiniarz, szczeciński ormowiec, miejscowy nie golony zakonnik, instruktorka technik wszelakich oraz templariusz. Ten barwny korowód wykonał kilka niezwykle skomplikowanych ewolucji z zakresu narciarstwa (a)synchronicznego, czyli węża, ławę, trójki, czwórki oraz rój. A jak mawiali starożytni Rzymianie – „koniec wieńczy dzieło”, więc X Polskie Spotkanie Telemarkowe można było uznać za zakończone.

I to by było na tyle… Do zobaczenia w przyszłym roku !

Poniżej znacznie więcej zdjęć w galeriach udostępnionych przez uczestników:
- galeria Mariusza Sarapaty
- galeria Leszka Witta
- galeria Asi i Marcina
- galeria Piotrka Michałkiewicza
- galeria Grześka Rogowskiego
- galeria Jacka Bełdowskiego – jazda przebierana
- galeria Jacka Bełdowskiego – zawody

no i oczywiście nie obędzie się bez Hall of Fame (sobota wieczór):
- Hall of Fame (zdj. Jacek Bełdowski)

mar 102009
 

Pogoda w ten pamiętny weekend udała się wyśmienicie, pełne słońce cały dzień, bezwietrznie, mnóstwo świeżego śniegu – idealna wycieczka narciarska do Doliny Chochołowskiej.

A tu zdjęcia z tej wycieczki zrobione przez Grześka Rogowskiego:

  • DSC04867.JPG
  • DSC04874.JPG
  • DSC04877.JPG
  • DSC04890.JPG
  • DSC04895.JPG
  • 14-03-09_0904.jpg
  • 14-03-09_0906.jpg
  • 14-03-09_0908.jpg
  • 14-03-09_0907.jpg
  • 14-03-09_0933.jpg
  • 14-03-09_1016.jpg
  • 14-03-09_1017.jpg
  • 14-03-09_1018.jpg
  • 14-03-09_1021.jpg
  • 14-03-09_1024.jpg
  • DSC04902.JPG
  • 14-03-09_1026.jpg
  • DSC04904.JPG
  • DSC04906.JPG
  • DSC04908.JPG
  • DSC04910.JPG
  • 14-03-09_1027.jpg
  • 14-03-09_1036.jpg
  • 14-03-09_1038.jpg
  • 14-03-09_1039.jpg
  • DSC04913.JPG
  • DSC04915.JPG
  • DSC04920.JPG
  • DSC04921.JPG
  • DSC04922.JPG
  • DSC04924.JPG
  • DSC04925.JPG
  • 14-03-09_1206.jpg
  • DSC04926.JPG
  • DSC04927.JPG
  • DSC04931.JPG
  • DSC04933.JPG
  • DSC04936.JPG
  • DSC04937.JPG
  • DSC04943.JPG
  • DSC04944.JPG
  • 14-03-09_1318.jpg
  • 14-03-09_1348.jpg
  • 14-03-09_1416.jpg
  • 14-03-09_1424.jpg
  • 14-03-09_1425.jpg
  • 14-03-09_1426.jpg
  • 15-03-09_1238.jpg

A tu autorstwa Andrzeja Stanka:

  • tatry zachodnie 014.jpg
  • tatry zachodnie 016.jpg
  • tatry zachodnie 019.jpg
  • tatry zachodnie 020.jpg
  • tatry zachodnie 023.jpg
  • tatry zachodnie 028.jpg
  • tatry zachodnie 029.jpg
  • tatry zachodnie 030.jpg
  • tatry zachodnie 031.jpg
  • tatry zachodnie 032.jpg
  • tatry zachodnie 034.jpg
  • tatry zachodnie 036.jpg
  • tatry zachodnie 037.jpg
  • tatry zachodnie 039.jpg
  • tatry zachodnie 041.jpg
  • tatry zachodnie 042.jpg
  • tatry zachodnie 045.jpg
  • tatry zachodnie 047.jpg
  • tatry zachodnie 048.jpg
  • tatry zachodnie 049.jpg
  • tatry zachodnie 051.jpg
  • tatry zachodnie 052.jpg
  • tatry zachodnie 054.jpg
  • tatry zachodnie 055.jpg
  • tatry zachodnie 056.jpg
  • tatry zachodnie 057.jpg
  • tatry zachodnie 058.jpg
  • tatry zachodnie 061.jpg
  • tatry zachodnie 062.jpg
  • tatry zachodnie 010.jpg
  • tatry zachodnie 011.jpg
  • tatry zachodnie 013.jpg
  • tatry zachodnie 063.jpg
  • tatry zachodnie 065.jpg
  • tatry zachodnie 066.jpg
  • tatry zachodnie 067.jpg
  • tatry zachodnie 068.jpg
  • tatry zachodnie 069.jpg
  • tatry zachodnie 070.jpg
  • tatry zachodnie 071.jpg
  • tatry zachodnie 074.jpg

 

Polska Strona Telemarkowa – Copyright 2009