mar 171999
 

Prawidłowe rozbicie namiotu jest podstawą wygodnego i bezpiecznego noclegu w zimie. No chyba, że nocujesz w schronisku lub u gospodarza. Jeżeli jednak zamierzasz spędzić noc w namiocie poniższe uwagi mogą okazać się interesujące:

  • Miejsce na namiot powinno być w miarę możliwości osłonięte od wiatru, jeżeli blisko jest jakiś czysty strumyk (nie do końca zamarznięty), to jest to sprzyjająca okoliczność. Do gotowania lepiej wyrąbać przerębel i nabrać wody, gdyż zagotowanie trwa wtedy o blisko połowę krócej, niż uzyskanie jej ze śniegu.
  • Nie trzeba odgarniać śniegu, żeby rozbić namiot. Dużo szybciej ubić śnieg. Wtedy, gdy coś gniecie podczas snu bardzo łatwo wyrównać sobie „łóżko”.
  • Gdy postawisz już namiot wskazane jest obsypać go dookoła śniegiem. Zamyka się w ten sposób prześwity między namiotem zewnętrznym a ziemią – jest dużo cieplej.
  • Do przymocowania odciągów doskonale nadają się narty wbite na sztorc w śnieg. Gorzej spisują się w tej roli kijki.
  • Rano uwaga na zamki błyskawiczne (o ile takie masz w namiocie – a większość namiotów ma). Zamek może być zalodzony. Czasami trzeba go odmrozić, np. dłonią, aby potem przy otwieraniu go nie urwać.
  • Do spania warto ubrać się ciepło. Szczególnie ważne są okolice klatki piersiowej i pleców, ale także całe nogi. Jeżeli zamierzasz spać w dwóch śpiworach (puch naturalny i puch sztuczny) to naturalny zawsze dawaj na zewnątrz, a sztuczny do wewnątrz. Chodzi o to, aby puch naturalny mógł jak najbardziej się rozprężyć (nastroszyć), wtedy najlepiej izoluje. Nic nie powinno go przyciskać.
  • Jeżeli posiadasz tylko śpiwór puchowy to radziłbym wziąć po dwie karimaty na osobę, aby zapewnić lepszą izolację od podłoża.

Autor: Grzegorz Rogowski

 

mar 171999
 

Jeżeli idzie o gotowanie w terenie w zimie istnieje kilka możliwości:

  • maszynka gazowa
  • ognisko
  • maszynka benzynowa
  • świeczki
  • maszynka elektryczna
  • paliwko turystyczne
  • maszynka spirytusowa

 

Maszynka gazowa

Patent byłby doskonały, gdyby nie to, że przy ujemnych temperaturach prężność gazu maleje i (przy -20°C) bezczelnie nie chce wylatywać z butli. Konieczne jest wtedy rozgrzanie zbiornika z gazem bądź to świeczką, bądź to swoim zziębniętym ciałem. Fakt jest faktem, z gazem na mrozie mogą być problemy. Przeważnie maszynki gazowe mają zbyt małą moc, aby dało się na polu w jakimś rozsądnym czasie stopić ze śniegu rozsądną ilość wody. Można za to w miarę bezpiecznie używać ich w namiocie – wystarczy tylko zapewnić jakąś minimalną wentylację, raczej trudno się podusić. Przy temperaturze -5 do -10°C blisko dwa litry wody udawało się nam zagotować w ciągu 45 minut (ze śniegu oczywiście – nie trzeba chyba nikogo przekonywać o bezcelowości noszenia wody na nocleg w zimie). Nasza maszynka jest raczej jedną z mniejszych (mały palnik), można kupić większe.

Gotowanie w namiocie ma swoje zalety i wady. Największą zaletą jest to, że można sobie spokojnie gotować nawet podczas bardzo silnego wiatru i zamieci. Jest co prawda czasami trochę ciasno, ale to chyba i tak lepsze niż stać na mrozie w oczekiwaniu na herbatkę. Poza tym podczas gotowania w namiocie robi się naprawdę ciepło. Niestety namiot bardzo szybko wilgotnieje od środka, oraz wszystkie rzeczy które w nim są (naturalnie). Jeżeli już coś gotujecie, to przynajmniej nie rozścielajcie śpiworów, chyba że lubicie spać w wilgotnych. Nie polecam planować wypraw na samym gazie dłuższych niż trzy noclegi.

 

Maszynka benzynowa

Zachowuje się dobrze w znacznie niższych temperaturach niż maszynka gazowa, ale jest znacznie bardziej nieobliczalna. Z tego względu nie odważyłbym się użyć jej w środku namiotu, chyba że w ostateczności. Jest też znacznie cięższa od gazowej (trzeba nosić ze sobą benzynę) ale za to ma większą moc i na polu można już nią coś zdziałać.

 

Ognisko

Najlżejsze do transportu okazuje się być ognisko. Daje też największe możliwości. Po pierwsze można przy nim wysuszyć ubrania – rzecz niebagatelna, a wręcz czasami niezbędna, po drugie na słusznej wielkości ognisku można całkiem sprawnie zagotować wodę, po trzecie można się przy nim ogrzać. Niestety wysuszone ubrania prawie na pewno będą capiły (niekiedy niemiłosiernie) dymem, rozpalanie ogniska trwa zdecydowanie dłużej niż uruchomienie maszynki, no i nie można za bardzo zabrać ogniska do namiotu, co w przypadku zamieci jest dużym problemem.

 

Świeczki

Wbrew pozorom nie taki głupi wynalazek. Można stosować je w namiocie zarówno do gotowania jak i ogrzewania (bez przesady oczywiście – aby nie spowodować zbytniego zawilgocenia namiotu czy wręcz lokalnego opadu deszczu). Do gotawania trzeba ustawić 3 – 4 równej długości świeczki na czymś sztywnym (menażka, puszka) tak aby odległości między nimi były przynajmniej 6 cm (jeśli będą zbyt blisko szybko się stopią). Potem pozostaje już tylko cierpliwie trzymać menażkę nad świeczkami. Uzyskanie gorącej wody (a nawet zagotowanie) zajmuje ok. 40 – 50 minut jeżeli topimy ze śnieg, zaś ok 20 minut gdy mamy H2O od razu w stanie płynnym. Ze względu na konieczność długotrwałego pozostawania w bezruchu podczas trzymania menażki oraz możliwość zgaszenia świeczek przez wiatr nie zaleca się gotowania na zewnątrz. Skutkiem ubocznym metody jest osmolona menażka i związana z tym konieczność chronienia wszystkiego przed wybrudzeniem.

Maszynka elektryczna

Konieczne jest posiadanie bardzo długiego przedłużacza.

Jak widać każda metoda ma swoje wady i zalety. Dłuższe wypady należy raczej planować z uwzględnieniem ognisk. Osoby, które wybierają się na taką imprezę po raz pierwszy powinny wziąć ze sobą maszynkę gazową lub benzynową (w ostateczności paliwko), a i potem należy dobrze rozważyć taką ewentualność. Nawet doświadczonym nie udaje czasami rozpalić ognia, i co wtedy?

Autor: Rafał Stankiewicz

 

Paliwko turystyczne

…używaliśmy ich na chyba wszystkich wyprawach zimowych i nieraz nas ratowały z opałów. Jest to półśrodek jeśli chodzi o gotowanie wody, to fakt, ale jako sposób na topienie śniegu jest bardzo dobry. Ponieważ paliwka nie zmieniają swojej wysokości w miarę palenia się tak jak świeczki, łatwo można postawić na czymś menażkę i pod to podsunąć palące się paliwko. Śnieg topi się bez naszego udziału (co pewien czas trzeba tylko dosypać go do menachy :-) ).Inne zalety:

wspaniały „zapalacz” ogniska -po prostu super :-) . Zawsze starałem się mieć awaryjne paliwko na wypadek problemów z zapaleniem ogniska. Myślę, że w tym celu można je uznać za wyposażenie niezbędnika!
można do paliwek kupić prostą, tanią i lekką aluminiową „kuchenkę”, która rozwiązuje problemy z kombinowaniem patentów do postawienia menażki. Używaliśmy takiej kuchenki, bo wiele nie waży, a znacząco przyspiesza „zabawę” z wodą

dużo odporniejsze na podmuchy wiatru od świeczki.

 

Maszynka spirytusowa

Patent całkowicie w zimie nie przydatny, w ujemnych temperaturach pomimo wielu prób nie udało się nam jej odpalić :-( . A w dodatnich temperaturach nawet gdy się zapaliła to i tak miała za małą moc do gotowania.

Autor: Artur Hojda

mar 171999
 

Poniżej podaję listę rzeczy, które zwykle braliśmy na nasze narciarskie wyprawy zimowe. Osobiście nie uważam się za eksperta w tych sprawach, nasze wyprawy były przeważnie tylko trzydniowe, przy czym w nocy nie było bardzo zimno (przeciętnie od minus pięciu do minus dziesięciu stopni Celsjusza). Niemniej jednak ta lista może okazać się przydatna.

  • namiot
  • śpiwór
  • karimata
  • duży, ew. dodatkowo mały plecak
  • sprzęt narciarski (narty, kijki, buty, ew. foki)
  • ew. saneczki
  • okulary, gogle
  • parafiny (na poślizg), ew. smar na trzymanie;
  • czapka
  • rękawiczki (co najmniej dwie pary, jedna awaryjna – nie korzystaj z niej, chyba, ze grozi Ci odmrożenie);
  • kurtka nieprzewiewna – koniecznie z kapturem
  • kurtka puchowa – na postoje i jako dodatkowe przykrycie podczas snu
  • spodnie zimowe
  • ew. opinacze
  • polar
  • bielizna termoaktywna
  • skarpety
  • ściereczka do wycierania rąk
  • ew. szczoteczka do oczyszczania butów ze śniegu (jeżeli buty są skórzane)
Kuchnia:
  • zestaw garnczków
  • sztućce
  • butelka plastikowa 0.5 litra na wodę
  • zapalniczka, zapałki
  • maszynka gazowa lub benzynowa (chyba że jesteś pewien(-na) że zawsze rozpalisz ognisko, a i bez niego jakoś przeżyjesz)
  • porcelanowa zastawa stołowa
  • paliwko do rozpalania ogniska
Jedzenie:
  • chleb
  • sucha kiełbasa
  • mleko w proszku
  • owoce kandyzowane
  • ser żółty i topiony
  • herbata
  • czekolada
  • inne specjały
Różne:
  • latarka czołowa
  • telefon komórkowy
  • coś na wilki

Autor: Grzegorz Rogowski

mar 171999
 

Planując zimową wyprawę na nartach dobrze jest zapoznać się z ogólnym charakterem regionów górskich. Dzięki temu można lepiej wybrać teren najlepiej odpowiadający własnym preferencjom i posiadanym umiejętnościom. Poniżej zamieszczone zostały opisy następujących rejonów:

  • Beskid Sądecki
  • Beskid Niski

Jeśli chciałbyś podzielić się swoimi wrażeniami i doświadczeniami z uprawiania turystyki narciarskiej (opisy gór i odbytych wycieczek) prosimy o kontakt. Z przyjemnością zamieścimy Twoje opisy na Polskiej Stronie Telemarkowej.

Beskid Sądecki

Ogólna charakterystyka:
Cechą charakterystyczną Beskidu Sądeckiego jest jego pasmowość (pasmo Radziejowej i Jaworzyny Krynickiej). Oznacza to, że po osiągnięciu głównego grzbietu pasma (ok. 1000 m n.p.m.) można przejść przez wszystkie wierchy bez dodatkowych podejść i zjazdów. Obydwa pasma są stosunkowe długie 20-30 km. Trasy (ścieżki i drogi) biegną zazwyczaj lasami od czasu do czasu przecinając malownicze hale i polanki.

Dojazd:
Najdogodniejszymi punktami do rozpoczęcia wędrówki są: Krynica – Czarny Potok (pasmo Jaworzyny) oraz Piwniczna – Sucha Dolina (pasmo Radziejowej). W obydwu przypadkach łatwo można się dostać na miejsce z Nowego Sącza autobusami PKS lub komunikacją gminną. Zarówno w Czarnym Potoku jak i na Suchej Dolinie są liczne wyciągi narciarskie dzięki którym można wjechać na główny grzbiet pasma.

Można również wystartować z Doliny Popradu, Dunajca lub Kamienicy, lecz wówczas należy się liczyć ze stosunkowo długim (różnica wysokości 600-800 m) i miejscami ostrym podejściem.

Warunki śniegowe:
W Beskidzie Sądeckim pokrywę śnieżną grubości ok. 50 cm można uznać za w pełni wystarczającą do uprawiania turystyki narciarskiej. Na szczycie pasma taka ilość śniegu jest wartością przeciętną.

Główne ośrodki narciarskie:
Krynica: Jaworzyna, Słotwiny
Piwniczna: Sucha Dolina
Wierchomla
Szczawnica

 

Beskid Niski

Ogólna charakterystyka:
Beskid Niski jest terenem bardzo zalesionym i słabo zaludnionym (za to można spotkać wilki). Większość szczytów nie przekracza wysokości 800 m.n.p.m. Wędrując szlakami turystycznymi należy się liczyć z dużą liczbą stromych podejść i zjazdów w lesie. Pod tym względem nie jest to łatwy teren do turystyki narciarskiej. Preferowaną przez nas alternatywą jest poruszanie dolinami, w których zachowała się dobra sieć dróg między miejscami gdzie znajdowały się łemkowskie wsie. Po tych wsiach pozostały olbrzymie polany, dzięki czemu nie ma niebezpieczeństwa, że turysta będzie poruszał się wyłącznie w lesie. Drogi niejednokrotnie nie są przejezdne nawet dla samochodów terenowych, więc nie trzeba się obawiać, że samochody będą przeszkadzać. Naszym zdaniem jest to znacznie ciekawszy sposób na poznanie klimatu Beskidu Niskiego niż chodzenie po szlakach.

Dojazd:
Komunikacja autobusowa (PKS) w rejonie Beskidu Niskiego jest stosunkowo uboga. Należy przy tym pamiętać, że Beskid Niski podzielony jest między województwo małopolskie i podkarpackie. Jest to o tyle ważne, że PKS wciąż przestrzega „rejonizacji” i w praktyce przedostanie się z jednego województwa do drugiego może okazać się bardzo kłopotliwe.

Warunki śniegowe:
Beskid Niski posiada swój specyficzny klimat odpowiadający bardziej Bieszczadom niż na przykład Beskidowi Sądeckiemu. Z naszego doświadczenia wynika, że warunki śniegowe w Beskidzie Niskim są bardzo dobre. Zdarzyło się, że w Nowym Sączu nie było śniegu i padał deszcz, gdy w okolicach Koniecznej (kilkadziesiąt kilometrów dalej na tej samej wysokości) zima była sroga i śniegu nie brakowało – było co najmniej kilkadziesiąt centymetrów.

Główne ośrodki narciarskie:
W zachodniej części Beskidu Niskiego infrastruktura narciarska jest generalnie słabo rozwnięta. Jedyny większy wyciąg znajduje się na Magurze Małastowskiej.

mar 071999
 
„Allen & Mike’s really cool Backcountry Ski Book, Traveling & Camping Skils for a Winter Environment”

Książka jest również dostępna w polskim tłumaczeniu:

„SZTUKA ZIMOWEJ WĘDRÓWKI czyli jak przemieszczać się na nartach i biwakować w śniegu”

Autor: Allen O’Bannon & Mike Clelland
Wydawnictwo: Globe Pequot Press (1996) , Sklep Podróżnika – wydanie polskie.

Autor recenzji: Marcin Eckert

Kolejna książka Allena i Mike, w mojej ocenie powinna być czytana jako suplement do Telemark Tips, dla tych wszystkich, którzy chcą jeĄdzić w terenie nazwijmy to poza boiskowym.

Książka ta zawiera następujące treści:

  • krótki kurs lawinowy;
  • opisanie sprzętu używanego w backcountry;
  • opisanie specyfiki jazdy w terenie;
  • obozowanie na śniegu w tym budowę igloo i innych schronów ze śniegu;
  • etykę minimalnego wpływu na środowisko naturalne podczas przybywania w terenie.

Wszystko to jest podane dowcipnie i na lekko, według zasady bawiąc uczyć. Podobnie jak w przypadku Telemark Tips tekst ilustrowany jest dużą ilością rysunków Mike Clellanda, które pomagają zrozumieć sens tym ze słabszym angielskim.

Uważam Backcountry Ski Book jako cenne uzupełnienie zimowej wiedzy każdego turysty. W charakterze bonusu możemy się z niej ponadto dowiedzieć w jaki sposób zrobić papier toaletowy ze śniegu jak również gdzie załatwiać swoje potrzebny fizjologiczne tak aby jak najmniej szkodzić naturze.

Książka Allena & Mike można kupić w Amazon.com a wydanie polskie w Sklepie Podróżnika oraz sklepach EMPiK.

mar 071999
 
„Allen & Mike’s really cool Telemark Tips – 109 amazing tips to improve your tele- skiing”

Książka jest również dostępna w polskim tłumaczeniu:

„SZTUKA TELEMARKU. 123 Zachwycające Rady jak Doskonalić Jazdę Telemarkiem”

Autor: Allen O’Bannon & Mike Clelland
Wydawnictwo: Globe Pequot Press (1998), Sklep Podróżnika – wydanie polskie.

Autor recenzji: Marcin Eckert

Allen O’Bannon i Mike Clelland , jak sami o sobie mówią nie są super narciarzami, w mojej ocenie są natomiast najlepszymi instruktorami telemarku z jakimi miałem lekturowo doczynienia (idealne zastosowanie metody bawiąc uczyć) Dla porządku należy powiedzieć, że Panowie ci są wieloletnimi instruktorami szkoły outdoorowej w Wyoming w USA.

W książce swojej zawarli porady, które mogą pomóc narciarzowi o każdym stopniu zaawansowania, począwszy od tych którzy właśnie wykonują swoje teleskręty po tych którzy dokonują ambitnych eskapad w teren.

Głównym bogactwem książki są niezwykle śmieszne i obrazowe rysunki Mike Clellanda, które umożliwiają chłonięcie treści nawet przez te osoby, których znajomość angielskiego jest szczątkowa. W swojej systematyce książka rozbita jest na pojedyncze porady lub zagadnienia, co pozwala naprawdę szybko załapać o co chodzi.

Pamiętam pewien wyjazd w zeszłym sezonie, podczas którego siedzieliśmy z Michałem Blujem w jadalni w Murowańcu i czytaliśmy sobie poszczególne porady, następnego dni próbując wcielać je w życie na stoku (wtedy wydawało się nam że wszystko łapiemy i chyba rzeczywiście zrobiliśmy jakieś postępy w technice).

Książka zawiera porady dotyczące najważniejszych rzeczy a więc:

  • właściwej tele postawy;
  • równomiernego obciążania obu nart;
  • co to jest linia spadku i co należy robić z górną częścią ciała;
  • techniki skrętu i ćwiczeń prowadzących do wypracowania idealnego tele skrętu

Książka zawiera również analizę najczęściej spotykanych błędów i porady w jaki sposób pozbyć się ich z naszej telepraktyki.

Jestem przekonany, że dogłębna lektura omawianej książki pozwoli każdemu stać się lepszym narciarzem a książka ta może być doskonałym uzupełnieniem bardziej naukowych dzieł w postaci książki Paula Parkera. Poza tym książka ta jest jedyną książką którą znam, która zawiera w sobie film animowany. Książka Allena & Mike można kupić w Amazon.com a wydanie polskie w Sklepie Podróżnika oraz sklepach EMPiK.

sty 171999
 

Poniżej zamieszczam kilka uwag, które jak mi się wydaje mogą być dosyć istotne podczas wypraw zimowych.

1. Zabieraj ze sobą zawsze co najmniej dwie pary rękawiczek. Jedna para musi być tak na wszelki wypadek – nie korzystaj z niej nigdy, trzymaj w suchym miejscu, chyba że grozi Ci odmrożenie. Weź też pod uwagę, że rękawice jednopalczaste są znacznie cieplejsze od pięciopalczastych. Nie wkładaj mokrych rąk do rękawiczek, wytrzyj je wcześniej do sucha. Jeżeli jest Ci gorąco w dłonie to zdejmij rękawiczki i schowaj je tak, aby nie nasypał się do nich śnieg.

2. Na noc oczyść buty ze śniegu, chyba że masz całe plastikowe. Do oczyszczania ze śniegu dobrze nadaje się zwyczajna szczotka do butów, gorzej szmatka. W przypadku zamoczenia butów konieczne jest czasami wzięcie ich na noc do śpiwora, aby nie zamarzły. Bez takich zabiegów poranne zakładanie butów może być katorgą, o ile w ogóle uda Ci się je założyć.

3. Suchy śpiwór to podstawa. Nigdy nie rozkładaj śpiwora jeżeli zamierzasz gotować w namiocie. Podczas takiego gotowania wydziela się bardzo dużo pary wodnej (niestety). Po krótkim czasie śpiwór będzie wilgotny, a wtedy… żegnaj przyjemny śnie.

4. Warto rozważyć wzięcie ze sobą jakichś lekkich, plastikowych saneczek. Można na nich wieźć plecak. Generalnie ułatwiają podróż, pod kilkoma jednak warunkami:

  • Plecak nie powinien wystawać poza obrys sanek (na boki). W przeciwnym wypadku w głębokim śniegu będzie się szło dużo trudniej.
  • Sanki nie powinny być wysokie, to musi być coś w rodzaju miedniczki, a nie klasycznych sanek. W przeciwnym wypadku będą bardzo łatwo się wywracać.
  • Linkę do ciągnięcia sanek przytrocz do paska na wysokości bioder. Ja np. chcąc odpiąć sanki odpinałem cały pasek, a nie bawiłem się w rozwiązywanie węzła. Jest to rozwiązanie dużo szybsze i wygodniejsze.
  • Dużo lepsza od linki jest sztywna uprząż – wystarczą 2 aluminiowe rurki o przekroju ok. 15mm. Trocząc je do pasa lepiej je skrzyżować, wtedy dużo wygodniej się poruszać i zjeżdżać.
  • Plecak powinien być przymocowany na stałe do sanek w ten sposób, żeby można go ubrać na plecy bez odczepiania sanek.
  • Czasami warto się zastanowić, czy nie lepiej czasami ubrać plecaka na plecy. W bardzo głębokim śniegu, podczas stromych trawersów lub zjazdów ciągnięcie ciężkiego plecaka za sobą może być męczące, a czasami nawet niebezpieczne.

5. Zabierz ze sobą co najmniej pół litra wody na drogę (najlepiej w plastikowej butelce). Jeżeli jest niebezpieczeństwo jej zamarznięcia, to włóż ją pod kurtkę.

6. Bądź przygotowany, że będziesz musiał topić śnieg, aby mieć trochę wody. Zagotowanie 1,5 litra wody ze śniegu zajmuje ok. 45 minut czasu na maszynce gazowej w namiocie. Jeżeli rozpalisz ognisko to proces ten zajmie dużo mniej czasu, ale za to ognisko trzeba rozpalić. Gotowanie na maszynce gazowej poza namiotem moim zdaniem mija się z celem. Nie doczekasz się na wodę.

7. Zawsze miej zapasową zapalniczkę lub zapałki, no chyba że chcesz bawić się w ludzi pierwotnych, bądź ludzi głodnych i zmarzniętych.

8. Nie bierz konserw. Puszki trochę ważą, nie ma co z nimi potem zrobić, a ich zawartość nie jest generalnie najsmaczniejsza. Znacznie lepiej wziąć suchą kiełbasę, kabanosy, itp. Na pewno się nie zepsują – gwarantuję. Większym zmartwieniem jest to czy nie zamarzną na kość.

9. Jedz dużo a pij jeszcze więcej – nie jedna osoba o mało się nie przekręciła, bo wydawało się jej, że nie chce się jej pić. Na mrozie nie czuć pragnienia, ale niedobór wody w organizmie  podczas zimowego wysiłku zawsze występuje. Wieczorem nie żałuj czasu, żeby przygotować sobie dużo wody na kolację, na noc (na pewno będzie niemiłosiernie suszyć) oraz na rano. Zaoszczędzisz dużo czasu i kłopotów.

10. Raczej nie korzystaj z ocieplanych kurtek i spodni podczas narciarskich wypraw zimowych. Nie są praktyczne podczas uprawiania tego typu turystyki. Są zbyt ciepłe w czasie marszu, a gdy je zdejmiesz to może Ci być za zimno. Pamiętaj: w czasie marszu będzie Ci gorąco, lecz gdy zrobisz nawet krótki postój zaraz dopadnie Cię chłód. Najlepiej chyba ubrać się w trzy warstwy i w razie konieczności ściągać te zewnętrzne. Dobry zestaw to:

  • warstwa I – bielizna termoaktywna;
  • warstwa II – ocieplenie, np. polar, kalesony, ciepłe skarpety;
  • warstwa III – osłona przed wiatrem, np. kurtka z goretexu (swoja drogą zwykły ortalion w warunkach zimowych też spisuje się nie najgorzej), koniecznie z kapturem i bez ocieplenia (!), spodnie nieprzemakalne (nieocieplane!);

11. Nie używaj kremu nawilżającego na mrozie, tylko tłusty – kiedyś byliśmy młodzi i głupi i użyliśmy kremu Nivea na 20-to stopniowym mrozie i skończyło się to lekkim odmrożeniem końcówek uszu i nosa.

12. Telefon komórkowy zabierz ze sobą – w Europie niewiele jest miejsc gdzie nie ma zasięgu, nawet w górach, a to ustrojstwo może uratować życie. Zimowe wyprawy naprawdę mogą skończyć się tragicznie, jeżeli się lekceważy środki bezpieczeństwa.

Autor: Grzegorz Rogowski

sty 171999
 

Pierwsze kroki są trudne. Przeważnie nikt z nas nie jeździ na nartach z plecakiem wyładowanym po brzegi. A trzeba przyznać, że cięższy to miałem tylko w Czarnohorze, gdy zabieraliśmy z Polski jedzenie na dwa tygodnie. Było tak chyba dlatego, że ciężar plecaka zimą jest odwrotnie proporcjonalny do kwadratu doświadczenia.

m = 1/d2 ………………….. (czas na szybkie obliczenia) ………………..

Szybko okazuje się, że jazda z plecakiem to nie to samo co bez. Dodawszy do tego przeciętne umiejętności narciarskie uzyskuje się w efekcie częste i bolesne spotkania z Matką Ziemią. Pół biedy jeśli ląduje się w miękkim śniegu, gorzej jeśli to jest lód. Na domiar złego wstawanie okazuje się jeszcze mniej przyjemne.

Najpierw trzeba ustalić w którym miejscu znajdują się nasze kończyny uważając aby nie pomylić ich z nartami, które wystają to zza ucha to znów spod pachy. Później należy rozplątać ten węzeł i przejść do leżenia zwykłego. W kolejnym etapie możliwe są następujące warianty:
a) wstawanie bez odpinania nart i zdejmowania plecaka,
b) wstawanie bez odpinania nart po uprzednim zdjęciu plecaka,
c) wstawanie po odpięciu nart z założonym plecakiem,
d) wstawanie po zdjęciu nart i plecaka,
e) wstawanie po zdjęciu wszystkiego.

Z własnego doświadczenia zdecydowanie nie polecamy ostatniego sposobu (e). Jest on bardzo czasochłonny i niezbyt komfortowy ze względu na chłód przenikający całe ciało. Poza tym można w ten sposób wywołać niepożądany efekt u obserwatorów zwany potocznie zgorszeniem. Pozostają w ten sposób tylko cztery możliwości.

Metoda a) wymaga najwięcej sprawności lekkoatletycznej ale jest też najszybsza. Przy małej wprawie jednak często kończy się niepowodzeniem i powoduje tylko cykliczny powrót do położenia wyjściowego.
Metoda b) pozornie wydaje się wygodna. Samo wstanie jest łatwe i szybkie, jednak ubieranie plecaka (przeważnie ciężkiego) powoduje chwilowe zachwianie równowagi mogące zakończyć się nagłym kolapsem.
Metoda c) nie posiada wad metody b) natomiast problemem może być odpięcie nart w pozycji leżącej.
Metoda d) posiada te same wady co metoda c). Ponadto, jeżeli po wstaniu najpierw zapnie się narty, pojawiają się niedogodności typowe dla metody b).

Uwaga! Nie zniechęcaj się. Nawet jeśli podczas wstawania upadniesz np. 5 razy i zaczynasz wmawiać sobie, że leżenie na śniegu też jest przyjemne albo zadajesz sobie pytanie: Co ja tu robię? – nie poddawaj się. Podjęcie decyzji o powrocie do domu nie zmienia twojej sytuacji – i tak musisz najpierw wstać! Z czasem częstotliwość upadków spada z 3/min do 2/h itd. Przebieg krzywej spadku częstotliwości upadków jest zależny od cech osobniczych narciarza.

Tyle jeśli chodzi o naukę radzenia sobie w sytuacji horyzontalnej.

Autor: Rafał Stankiewicz